Prawnie, Duchowo, Wiecznie Martwi

Charles H. Spurgeon (1834–1892) – angielski pastor baptystyczny i wybitny kaznodzieja epoki wiktoriańskiej, związany z Metropolitan Tabernacle w Londynie, autor licznych kazań i komentarzy; przedstawiony jako protestancki duchowny XIX wieku.

Autor: Charles H. Spurgeon
Oryginalny tytuł: Legally, Spiritually, Eternally Dead
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/rdepfg/radical-depravity-pinkarthurw

A jednak nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie. — Jana 5:40

PO PIERWSZE, wszyscy jesteśmy z natury prawnie martwi: > Ale z drzewa poznania dobra i zła jeść nie będziesz, bo tego dnia, kiedy zjesz z niego, na pewno umrzesz (Rdz 2:17), powiedział Bóg do Adama. I chociaż Adam nie umarł w tamtym momencie naturalnie, umarł prawnie; to znaczy, śmierć została odnotowana przeciwko niemu. Tak jak w Old Bailey, gdy sędzia zakłada czarną czapkę i ogłasza wyrok, człowiek jest uznawany za martwego w świetle prawa. Choć może minąć miesiąc, zanim zostanie zaprowadzony na szafot, by poddać się wyrokowi prawa, prawo patrzy na niego jak na martwego. Nie może on dokonywać żadnych transakcji. Nie może dziedziczyć, nie może zapisywać spadku; jest niczym — jest martwym człowiekiem. Kraj nie uważa go wcale za żyjącego w nim obywatela. Odbywają się wybory — nie prosi się go o głos, ponieważ jest uważany za martwego. Jest zamknięty w celi skazańców i jest martwy.​

Ach! I wy, bezbożni grzesznicy, którzy nigdy nie mieliście życia w Chrystusie, jesteście dziś rano żywi dzięki odroczeniu wyroku. Ale czy wiecie, że jesteście prawnie martwi; że Bóg was za takich uważa; że w dniu, w którym wasz ojciec Adam dotknął owocu i kiedy wy sami zgrzeszyliście, Bóg, wieczny Sędzia, założył czarną czapkę i was potępił? Mówicie dumnie o swojej własnej pozycji, dobroci i moralności: gdzie ona jest? Pismo mówi, że jesteście > już potępieni (Jana 3:18). Nie musicie czekać na potępienie w Dniu Sądu — to będzie wykonanie wyroku: wy jesteście „już potępieni”. W chwili, gdy zgrzeszyliście, wasze imiona zostały zapisane w czarnej księdze sprawiedliwości. Bóg skazał wtedy każdego na śmierć [z wyjątkiem tych, którzy] znaleźli zastępcę — w osobie Chrystusa — za [swoje] grzechy.

Co byście pomyśleli, wchodząc do Old Bailey i widząc skazanego przestępcę siedzącego w celi, śmiejącego się i wesołego? Powiedzielibyście: „Ten człowiek jest głupcem, bo jest skazany i ma być stracony; a jednak jakże jest wesoły!”. Ach! I jak głupi jest światowy człowiek, który, podczas gdy wyrok jest przeciwko niemu odnotowany, żyje w wesołości i radości! Czy myślicie, że wyrok Boga nie ma mocy? Czy sądzisz, że twój grzech, który jest wyryty żelaznym rylcem na skałach na wieki, nie kryje w sobie grozy? Bóg powiedział, że jesteś już potępiony! Gdybyś tylko to poczuł, zmieszałoby to gorycz w twoich słodkich pucharach radości; twoje tańce zostałyby zatrzymane, twój śmiech stłumiony w westchnieniach, gdybyś sobie przypomniał, że jesteś już potępiony. Wszyscy powinniśmy płakać, jeśli weźmiemy to sobie do serca: z natury nie mamy życia w oczach Boga. Jesteśmy faktycznie, pozytywnie potępieni. Śmierć jest odnotowana przeciwko nam i jesteśmy teraz sami w sobie, w oczach Boga, tak samo martwi, jakbyśmy byli rzeczywiście wrzuceni do piekła! Jesteśmy tu potępieni przez grzech. Nie ponosimy jeszcze jego kary; ale jest ona zapisana przeciwko nam: jesteśmy prawnie martwi. [Nie możemy] znaleźć życia, chyba że znajdziemy życie prawne w osobie Chrystusa.

Ale oprócz bycia prawnie martwymi, jesteśmy także duchowo martwi. Wyrok bowiem zapadł nie tylko w księdze, ale zapadł w sercu. Wszedł do sumienia. Zadziałał na duszę, na osąd, na wyobraźnię i na wszystko. „W dniu, w którym z niego zjesz, na pewno umrzesz”, wypełniło się nie tylko przez odnotowany wyrok, ale przez coś, co wydarzyło się w Adamie. Tak jak w pewnym momencie, gdy to ciało umrze — krew się zatrzymuje, puls ustaje, oddech nie wydobywa się już z płuc — tak w dniu, w którym Adam zjadł ten owoc, jego dusza umarła. Jego wyobraźnia straciła swą potężną moc wznoszenia się ku rzeczom niebiańskim i oglądania nieba. Jego wola straciła moc, by zawsze wybierać to, co dobre. Jego osąd stracił wszelką zdolność do decydowania i nieomylnego rozróżniania między dobrem a złem, chociaż coś zostało zachowane w sumieniu. Jego pamięć stała się skażona, podatna na zatrzymywanie złych rzeczy i pozwalanie, by prawe rzeczy ulatywały. Każda jego władza ustała co do swej moralnej żywotności. Dobroć była żywotnością jego władz — ona odeszła. Cnota, świętość, prawość — to było życie człowieka; ale gdy one odeszły, człowiek stał się martwy. A teraz każdy człowiek, jeśli chodzi o rzeczy duchowe, jest > martwy w upadkach i w grzechach duchowo (Efezjan 2:1). Dusza w cielesnym człowieku nie jest mniej martwa niż ciało, gdy zostaje złożone do grobu. Jest faktycznie i pozytywnie martwa — nie przez metaforę, gdyż Paweł nie mówi metaforą, gdy stwierdza: > I was ożywił, którzy byliście martwi w upadkach i w grzechach (Efezjan 2:1).

Ale, moi słuchacze, znowu, chciałbym, abym mógł przemówić do waszych serc w tym temacie. Było wystarczająco źle, gdy opisywałem śmierć jako odnotowaną; ale teraz mówię o niej jako o czymś, co faktycznie miało miejsce w waszych sercach. Nie jesteście tym, czym kiedyś byliście. Nie jesteście tym, czym byliście w Adamie, ani tym, czym zostaliście stworzeni. Człowiek został stworzony czystym i świętym. Nie jesteście doskonałymi stworzeniami, jakimi niektórzy się chwalą. Jesteście całkowicie upadli, zboczyliście z drogi, staliście się zepsuci i brudni. O! Nie słuchajcie syreniego śpiewu tych, którzy mówią wam o waszej moralnej godności i waszym potężnym wywyższeniu w sprawach zbawienia. Nie jesteście doskonali; to wielkie słowo ruina jest wypisane na waszym sercu, a śmierć jest wyryta na waszym duchu. Nie wyobrażaj sobie, o moralny człowieku, że będziesz mógł stać przed Bogiem w swojej moralności; albowiem jesteś niczym innym jak ścierwem zabalsamowanym w legalizmie, trupem ubranym w jakieś piękne szaty, ale wciąż zepsutym w oczach Boga. I nie myśl, o posiadaczu naturalnej religii, że możesz własną mocą i siłą uczynić się akceptowalnym dla Boga. Człowieku, ty jesteś martwy! I możesz stroić zmarłego tak wspaniale, jak ci się podoba, ale wciąż będzie to ponura kpina. Tam leży królowa Kleopatra — włóż koronę na jej głowę, przystrój ją w królewskie szaty, posadź ją w majestacie; ale jaki zimny dreszcz przebiega przez ciebie, gdy przechodzisz obok niej. Jest piękna teraz, nawet w swojej śmierci — ale jak strasznie jest stać obok nawet martwej królowej, słynącej ze swego majestatycznego piękna! Tak więc ty możesz być wspaniały w swoim pięknie — urodziwy, miły i powabny; wkładasz koronę uczciwości na głowę i nosisz na sobie wszystkie szaty prawości; ale jeśli Bóg cię nie ożywił, o człowieku, jeśli Duch nie miał do czynienia z twoją duszą, jesteś w oczach Boga tak wstrętny, jak zimny trup jest dla ciebie samego. Nie wybrałbyś życia z trupem siedzącym przy twoim stole; ani Bóg nie kocha tego, byś był w Jego obecności. Gniewa się na ciebie każdego dnia, bo jesteś w grzechu — jesteś w śmierci. O! Uwierz w to, weź to do swojej duszy, przyswój to sobie; bo to najszczersza prawda, że jesteś martwy, duchowo tak samo jak prawnie.

Trzeci rodzaj śmierci jest dopełnieniem dwóch pozostałych. Jest to śmierć wieczna. Jest to wykonanie wyroku prawnego; jest to dopełnienie śmierci duchowej. Śmierć wieczna jest śmiercią duszy; następuje po złożeniu ciała do grobu, po odejściu z niego duszy. Jeśli śmierć prawna jest straszna, to ze względu na jej konsekwencje; a jeśli śmierć duchowa jest przerażająca, to ze względu na to, co po niej nastąpi. Dwie śmierci, o których mówiliśmy, są korzeniami, a śmierć, która ma nadejść, jest ich kwiatem. O, gdybym miał słowa, abym mógł tego ranka spróbować odmalować wam, czym jest wieczna śmierć. Dusza stanęła przed swoim Stwórcą; księga została otwarta; wyrok został wypowiedziany. > Idźcie… przeklęci (Mat 25:41) wstrząsnęło wszechświatem i sprawiło, że same sfery przygasły od gniewu Stwórcy. Dusza odeszła w głębiny, gdzie ma mieszkać z innymi w wiecznej śmierci.

O, jak straszne jest teraz jej położenie. Jej łoże jest łożem płomieni! Widoki, które ogląda, są mordercze i przerażają jej ducha; dźwięki, które słyszy, to wrzaski, zawodzenia, jęki i stękania! Wszystko, co zna jej ciało, to zadawanie nędznego bólu! Posiada niewypowiedzianą udrękę, nieulżoną nędzę. Dusza patrzy w górę. Nadzieja wygasła — przepadła. Patrzy w dół w trwodze i strachu; wyrzuty sumienia opanowały jej duszę. Patrzy na prawą stronę — a nieugięte mury przeznaczenia trzymają ją w granicach tortur. Patrzy na lewą — a tam wał płonącego ognia zabrania przystawienia drabiny nawet dla wymarzonej spekulacji o ucieczce. Patrzy do wewnątrz i szuka tam pocieszenia, ale gryzący robak wszedł do duszy. Rozgląda się wokół — nie ma przyjaciół do pomocy, żadnych pocieszycieli, lecz mnóstwo dręczycieli. Nie zna nic z nadziei na wybawienie; usłyszała wieczny klucz przeznaczenia przekręcający się w swoich straszliwych zamkach i widziała, jak Bóg bierze ten klucz i ciska go w otchłań wieczności, by nigdy więcej nie został znaleziony. Nie ma nadziei; nie zna ucieczki; nie domyśla się wybawienia. Dyszy za śmiercią, ale śmierć jest zbyt wielkim wrogiem, by tam być; pragnie, by nieistnienie ją pochłonęło, ale ta wieczna śmierć jest gorsza niż unicestwienie. Dyszy za eksterminacją jak robotnik za swoim sabatem; pragnie, by mogła zostać pochłonięta w nicości, tak jak galernik pragnąłby wolności, ale to nie nadchodzi — jest wiecznie martwa.

Gdy wieczność przetoczy mnóstwo swoich nieskończonych cykli, ona wciąż będzie martwa. „Na zawsze” nie zna końca; wieczności nie da się przeliterować inaczej jak w wieczności. Wciąż dusza widzi wypisane nad swoją głową: „Jesteś potępiona na wieki”. Słyszy wycia, które mają być nieustanne. Widzi płomienie, które są nieugaszone. Zna bóle, które są nieulżone. Słyszy wyrok, który toczy się nie jak grzmot ziemi, który wkrótce cichne — ale naprzód, naprzód, naprzód, wstrząsając echami wieczności — sprawiając, że tysiące lat drżą ponownie od przerażającego grzmotu jego straszliwego dźwięku — „Idźcie! idźcie! Idźcie, przeklęci!”. To jest wieczna śmierć.


Po drugie, w Chrystusie Jezusie jest życie, gdyż On mówi: „nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie”. Nie ma życia w Bogu Ojcu dla grzesznika; nie ma życia w Bogu Duchu dla grzesznika w oddzieleniu od Jezusa. Życie grzesznika jest w Chrystusie. Jeśli weźmiesz Ojca oddzielnie, chociaż kocha On swoich wybranych i postanawia, że będą żyć, to życie jest tylko w Jego Synu. Jeśli weźmiesz Boga Ducha oddzielnie od Jezusa Chrystusa, chociaż to Duch daje nam życie duchowe, to jest to życie w Chrystusie, życie w Synu. Nie ośmielamy się i nie możemy zwracać się w pierwszej kolejności ani do Boga Ojca, ani do Boga Ducha Świętego po życie duchowe. Pierwszą rzeczą, do której jesteśmy prowadzeni, gdy Bóg wyprowadza nas z Egiptu, jest spożycie Paschy — to absolutnie pierwsza rzecz. Pierwszym środkiem, dzięki któremu otrzymujemy życie, jest karmienie się ciałem i krwią Syna Bożego: życie w Nim, ufanie Jemu, wierzenie w Jego łaskę i moc. Nasza druga myśl [brzmi]: w Chrystusie jest życie. Pokażemy wam, że w Chrystusie są trzy rodzaje życia, tak jak są trzy rodzaje śmierci.

Po pierwsze, w Chrystusie jest życie prawne. Tak jak na każdego człowieka z natury rozważanego w Adamie zapadł wyrok potępienia w chwili grzechu Adama, a zwłaszcza w chwili jego własnego pierwszego występku, tak ja, jeśli jestem wierzącym, i ty, jeśli ufasz Chrystusowi, otrzymaliśmy prawny wyrok uniewinnienia dzięki temu, co uczynił Jezus Chrystus. O potępiony grzeszniku, możesz siedzieć dziś rano potępiony jak więzień w Newgate; ale zanim ten dzień przeminie, możesz być tak wolny od winy jak aniołowie w górze. Istnieje coś takiego jak życie prawne w Chrystusie i, błogosławiony niech będzie Bóg, niektórzy z nas się nim cieszą. Wiemy, że nasze grzechy są przebaczone, ponieważ Chrystus poniósł za nie karę; wiemy, że nigdy sami nie możemy być ukarani, bo Chrystus cierpiał zamiast nas. Pascha została zabita za nas; nadproże i odrzwia zostały pokropione i niszczycielski anioł nigdy nie może nas dotknąć. Dla nas nie ma piekła, choć płonie straszliwym płomieniem. Niech Tofet będzie przygotowany od dawna, niech jego stosem będzie drewno i dużo dymu, my nigdy tam nie trafimy — Chrystus umarł za nas, na naszym miejscu. Co z tego, że są tam narzędzia okrutnych tortur? Co z tego, że jest wyrok wywołujący najstraszniejsze echa grzmiących dźwięków? Jednak ani tortury, ani loch, ani grzmot nie są dla nas! W Chrystusie Jezusie jesteśmy teraz wybawieni. > Dlatego teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, którzy nie postępują według ciała, ale według Ducha (Rzym 8:1).

Grzeszniku, czy jesteś prawnie potępiony tego ranka? Czy to czujesz? Zatem pozwól, że powiem ci, iż wiara w Chrystusa da ci wiedzę o twoim prawnym uniewinnieniu. Umiłowani, to nie urojenie, że jesteśmy potępieni za nasze grzechy: to rzeczywistość. Tak więc, to nie urojenie, że jesteśmy uniewinnieni: to rzeczywistość. Człowiek mający zostać powieszonym, gdyby otrzymał pełne ułaskawienie, poczułby to jako wielką rzeczywistość. Powiedziałby: „Mam pełne ułaskawienie; nie można mnie teraz tknąć”. Tak właśnie się czuję…

Bracia, zyskaliśmy życie prawne w Chrystusie, i to takie życie prawne, że nie możemy go utracić. Wyrok zapadł raz przeciwko nam — teraz wyszedł dla nas. Jest napisane: „nie ma… teraz potępienia”, i to teraz będzie tak samo ważne dla mnie za pięćdziesiąt lat, jak jest teraz. Jakkolwiek długo będziemy żyć, wciąż będzie napisane: „Dlatego teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie”.

Następnie, po drugie, w Chrystusie Jezusie jest życie duchowe. Ponieważ człowiek jest duchowo martwy, Bóg ma dla niego życie duchowe: nie ma bowiem braku, którego Jezus by nie zaspokoił; nie ma pustki w sercu, której Chrystus nie mógłby wypełnić. Nie ma spustoszenia, którego On nie mógłby zaludnić; nie ma pustyni, której nie mógłby sprawić, by zakwitła jak róża. O wy martwi grzesznicy, duchowo martwi, w Chrystusie Jezusie jest życie; bo widzieliśmy — tak, te oczy widziały — jak umarli ożywają! Znaliśmy człowieka, którego dusza była całkowicie zepsuta, jak mocą Boga szukał sprawiedliwości. Znaliśmy człowieka, którego poglądy były cielesne, którego żądze były potężne, którego namiętności były silne, jak nagle, przez nieodpartą moc z nieba, poświęcił się Chrystusowi i stał się dzieckiem Jezusa. Wiemy, że w Chrystusie Jezusie jest życie porządku duchowego; tak, więcej, my sami, w naszych własnych osobach, poczuliśmy, że jest życie duchowe. Dobrze pamiętamy, kiedy siedzieliśmy w domu modlitwy, tak martwi jak samo siedzenie, na którym siedzieliśmy. Słuchaliśmy przez długi, długi czas dźwięku ewangelii, ale nie było żadnego skutku, gdy nagle, jakby nasze uszy zostały otwarte palcami jakiegoś potężnego anioła, dźwięk wszedł do naszego serca. Myśleliśmy, że słyszymy Jezusa mówiącego: > Kto ma uszy do słuchania, niech słucha (Mat 11:15). Nieodparta ręka położyła się na naszym sercu i wycisnęła z niego modlitwę. Nigdy wcześniej nie mieliśmy takiej modlitwy. Wołaliśmy: „O Boże, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”. Niektórzy z nas przez miesiące czuli rękę naciskającą nas, jakbyśmy byli ściśnięci w imadle, a nasze dusze krwawiły kroplami udręki. Ta niedola była znakiem nadchodzącego życia. Kiedy ludzie toną, nie czują bólu tak bardzo, jak podczas ratowania. O, pamiętamy te bóle, te jęki, tę żywą walkę, którą toczyła nasza dusza, gdy przychodziła do Chrystusa. Ach, możemy pamiętać nadanie nam życia duchowego tak łatwo, jak człowiek mógłby pamiętać swoje przywrócenie z grobu. Możemy przypuszczać, że Łazarz pamiętał swoje zmartwychwstanie, choć nie wszystkie jego okoliczności. Tak i my, chociaż zapomnieliśmy wiele, pamiętamy oddanie się Chrystusowi. Możemy powiedzieć każdemu grzesznikowi, jakkolwiek martwemu: w Chrystusie Jezusie jest życie, chociaż możesz być zgniły i zepsuty w swoim grobie. Ten, który wskrzesił Łazarza, wskrzesił nas; i On może powiedzieć nawet tobie: > Łazarzu, wyjdź na zewnątrz (Jana 11:43).

Po trzecie, w Chrystusie Jezusie jest życie wieczne. I, o, jeśli wieczna śmierć jest straszna, wieczne życie jest błogosławione; gdyż On powiedział: > A gdzie ja jestem, tam będzie i mój sługa (Jana 12:26). > Ojcze, chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem, aby oglądali moją chwałę (Jana 17:24). > Ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą (Jana 10:28). Teraz, każdy arminianin, który chciałby głosić z tego tekstu, musi kupić sobie parę gumowych ust, bo jestem pewien, że musiałby niesamowicie rozciągnąć swoje usta; nigdy nie byłby w stanie wypowiedzieć całej prawdy bez kręcenia w najbardziej tajemniczy sposób. Życie wieczne — nie życie, które mają utracić, ale życie wieczne. Jeśli straciłem życie w Adamie, zyskałem je w Chrystusie; jeśli straciłem siebie na zawsze, odnajduję siebie na zawsze w Jezusie Chrystusie. Życie wieczne! O, błogosławiona myśli! Nasze oczy będą błyszczeć radością, a nasze dusze płonąć ekstazą na myśl, że mamy życie wieczne. Zgaśnijcie, gwiazdy! Niech Bóg położy na was swój palec — ale moja dusza będzie żyć w błogości i radości. Wyłup swoje oko, o słońce! — ale moje oko > ujrzy króla w jego pięknie (Izajasza 33:17), gdy twoje oko nie będzie już sprawiać, że zielona ziemia się śmieje. I ty, księżycu, zamień się w krew! — ale moja krew nigdy nie zamieni się w nicość; ten duch będzie istniał, gdy ty przestaniesz być. I ty, wielki świecie, możesz cały zniknąć, tak jak piana chwili znika na fali, która ją niesie — ale ja będę miał życie wieczne. O czasie, możesz widzieć gigantyczne góry martwe i ukryte w ich grobach; możesz widzieć gwiazdy jak zbyt dojrzałe figi spadające z drzewa; ale nigdy, nigdy nie zobaczysz mojego ducha martwym.

Fragment z „Free Will a Slave”

Przypisy tłum.:
Old Bailey – Centralny Sąd Karny w Londynie.​

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *