Kara Niegodziwych: Straszna i Bezbrzeżna
Autor: Edward Payson
Oryginalny tytuł: The Torments of Soul
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/hellfg/hell
Lecz przypuśćmy, że wszystkie te rzeczy zostają usunięte. Przypuśćmy, że człowiek zostaje pozbawiony snu i skuty łańcuchami, nie mając nic do roboty prócz odczuwania nieustannie szalejących w nim namiętności. Przypuśćmy, że nie spotyka go żaden sukces, nic, co ukojłoby jego wzburzone uczucia. Przypuśćmy, że obiekty, które pobudzają jego najsilniejsze żądze, znajdują się stale przed nim. I wreszcie przypuśćmy, że wszelkie zewnętrzne i wewnętrzne ograniczenia zostają zdjęte. Czy taki człowiek nie byłby, nawet w tym życiu, niewyobrażalnie nieszczęśliwy?
A jednak nawet jego nieszczęście byłoby niczym w porównaniu z tym, jakie namiętności i pragnienia grzesznika sprawią mu w przyszłym stanie. Tam jego namiętności, które są teraz w powijakach, urosną do gigantycznej siły. Tam wszelkie zewnętrzne i wewnętrzne hamulce zostaną usunięte. Tam nie będzie miał nic, co odwróciłoby jego uwagę; nic, co pomogłoby mu zapomnieć, choćby na chwilę, o jego dręczących uczuciach. Tam każdy obiekt, którego kiedykolwiek pragnął, zostanie mu odebrany na zawsze, podczas gdy pragnienie pozostanie… ze znacznie zwiększoną siłą.
Tam będzie otoczony przez złośliwych, okrutnych, wściekłych towarzyszy, którzy nieustannie będą podsycać jego namiętności do najwyższego stopnia furii. Tam nie znajdzie się nawet wytchnienia, jakie teraz daje sen. I to nie wszystko. Nic nie rozpala ludzkich namiętności bardziej niż cierpienie. Nawet ludzie, którzy w innych okolicznościach są łagodnego usposobienia, często stają się niecierpliwi, niezadowoleni, a nawet gniewni, gdy nęka ich silny ból, długa choroba czy powtarzające się rozczarowania.
Jak straszliwie zatem rozjuszone będą namiętności grzeszników przez wyrafinowane, beznadziejne cierpienia przyszłego stanu! Jakże będą przeklinać samych siebie i wszystkich wokół, i – jak oświadcza Pismo – bluźnić Bogu z powodu swoich plag. Przeciwko Niemu i przeciwko wszystkim dobrym istotom będą czuć najbardziej wściekłą, nieprzejednaną wrogość; będą bowiem całkowicie pod panowaniem tego cielesnego umysłu, który jest wrogością wobec Jehowy.
Co więcej, Pismo uczy nas, że ujrzą – choć z daleka i przez nieprzebytą przepaść między nimi – szczęście sprawiedliwych; a widok ten wywoła zawiść, w porównaniu z którą wszelkie zawistne uczucia kiedykolwiek żywione na ziemi są niczym. Każdy grzesznik znajdzie też w krainie rozpaczy tych, których jego argumenty, jego namowy lub przynajmniej jego przykład pomogły tam sprowadzić. A oni przytłoczą go i doprowadzą jego namiętności do wściekłości najgorzkimi wyrzutami.
Grzesznicy nie zachowają tam ani cienia tych naturalnych uczuć czy miłych dyspozycji, które niektórzy z nich posiadają tutaj. Zbawiciel oświadcza bowiem, że temu, kto nie ma, zostanie zabrane nawet to, co wydaje się mieć. Rozważcie teraz to wszystko i powiedzcie: „Kto zdoła opisać lub pojąć nędzę, jaką grzesznicy wycierpią od swoich własnych gryzących namiętności, albo bluźnierstwa, przekleństwa, dziki wrzask, szalejący obłęd, którego świadkami będziemy, gdy wszyscy niegodziwi ze wszystkich wieków i zakątków świata zostaną uwięzieni razem w czerni ciemności, niczym drapieżne lwy w swych jaskiniach!”. Do tego odnosi się Bóg, gdy mówi o grzesznikach:
Siali bowiem wiatr, a zbierać będą wichurę.
— Księga Ozeasza 8:7 (UBG)
Oznacza to, że folgowali grzesznym namiętnościom w tym życiu; a te namiętności, rozdęte jak wiatr w wichurę, będą ich przyszłymi towarzyszami i dręczycielami.
2. Gryzący robak, o którym mówi nasz Zbawiciel, obejmuje sumienia grzeszników.
Cierpienia zadawane przez sumienie będą jeszcze bardziej bolesne niż te wywoływane przez namiętności grzesznika; bo jakkolwiek straszne są ukąszenia namiętności, te sumienia są jeszcze gorsze. Jej bicz toczy krew przy każdym uderzeniu. Nawet na tym świecie doprowadziła ona wielu, jak Judasza, do rozpaczy, szaleństwa i samobójstwa. Lecz jej najgłośniejsze nagany, jej najostrzejsze wyrzuty tutaj, są zaledwie szeptami w porównaniu z grzmiącym głosem, jakim przemówi w przyszłości.
Tutaj mówi tylko z przerwami. Tam będzie mówić bez ustanku. Tutaj grzesznik ma różne sposoby na zagłuszenie jej wyrzutów lub odwrócenie od nich uwagi. Może rzucić się w wir interesów lub rozrywki; może uciszyć ją sofistycznymi argumentami i wymówkami albo obietnicami przyszłej poprawy. Gdy wszystkie inne środki zawiodą, może utopić ją na jakiś czas w kielichu pijaństwa, jak niestety szaleńczo czyni zbyt wielu.
Lecz tam nie będzie miał żadnych środków, by uciszyć jej wyrzuty lub uciec od nich choćby na chwilę. Tutaj sumienie wie stosunkowo niewiele o Bogu, o obowiązku czy o grzechu, i dlatego często pozwala grzesznikowi umknąć, kiedy powinno go biczować. Ale tam zobaczy wszystko w jasnym świetle wieczności, i w konsekwencji, zamiast biczem z drobnych sznurków, będzie chłostać grzesznika jakby biczem ze skorpionów.
Tam grzesznik wyraźnie zobaczy, jakiego Boga obraził, jakiego Zbawiciela zlekceważył, jakie niebo utracił i w jakie piekło sam się pogrążył. Wszystkie grzechy, które popełnił, wraz z wszelkimi okolicznościami łagodzącymi i skutkami; wszystkie szabaty, którymi się cieszył, kazania, które słyszał, ostrzeżenia i ewangeliczne wezwania, które zbagatelizował, okazje, które zmarnował, poważne wrażenia, które od siebie odpędził – wszystko to zostanie przed nim uporządkowane i przytłoczy go górami świadomej winy.
