Chrystusowy Autorytet do Zbawiania
Autor: Charles H. Spurgeon
Oryginalny tytuł: Christ's Authority to Save
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/authfg
„Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godny, abyś wszedł pod mój dach, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja jestem człowiekiem podległym władzy i mam pod sobą żołnierzy. Mówię jednemu: Idź, a idzie; a drugiemu: Chodź tu, a przychodzi; a memu słudze: Zrób to, a robi”. (Ewangelia Mateusza 8:8-9)
Nie przynosi to ujmy naszemu wielkiemu Mistrzowi, lecz wręcz przeciwnie, że ten setnik chciał powiedzieć: „Rozpoznaję w tobie również człowieka podlegającego władzy”. Albowiem ten nasz błogosławiony Chrystus przyszedł na świat posłany przez Boga. Nie był tu jedynie w swojej prywatnej roli jako Syn Dawida, jako Syn Marii czy nawet jako Syn Boż; był tu jako Ten, którego Ojciec wybrał, namaścił, uzdolnił i posłał, aby wykonał boskie zlecenie. Ten oficer potrafił dostrzec w osobie Chrystusa znaki Jego posłannictwa od Boga. W jakiś sposób, nie wiem jak, doszedł do tego bardzo bezpiecznego i prawdziwego wniosku: Jezus Chrystus działał z upoważnienia wielkiego Boga, który stworzył niebo i ziemię; i dlatego patrzył na Niego w tym aspekcie, jako na należycie upoważnionego i posłanego do Jego dzieła.
Pójdźmy teraz krok dalej. Ten, kto jest posłany do wykonania jakiejś pracy, jest również wyposażony przez władzę zwierzchnią w moc do wykonania tej pracy… Zatem ten człowiek zdaje się mówić do Chrystusa: „Wierzę, że jesteś zaopatrzony w należytą pomoc do realizacji wszystkich celów, dla których przyszedłeś na świat. Jeśli ja mam wydać rozkaz” – mówi – „mówię mojemu słudze: »Idź«, a on idzie. Jeśli chcę, by inny przyszedł, mówię: »Chodź«, a on przychodzi. Jeśli jest coś do zrobienia, wzywam jednego z ludzi pod moją władzą i mówię mu: »Zrób to«, a on to robi”. Zdaje się mówić do Zbawiciela: „Ty także, posłany i wyznaczony przez wielkiego Boga, musisz mieć sług wyznaczonych, by Ci usługiwali. Nie zostałeś wysłany na wojnę na własny koszt. Nie zostałeś pozostawiony, by wykonywać to dzieło sam. Muszą być gdzieś w pobliżu, choć ich nie dostrzegam, żołnierze pod Tobą i słudzy pod Tobą, którzy czekają, by spełnić Twoje rozkazy”. Chwytacie tę myśl, prawda? Paralela jest bardzo wyraźna i nie dziwię się, że Zbawiciel tak bardzo podziwiał wiarę tego człowieka, która pozwoliła mu dostrzec tę wielką prawdę…
Setnik poszedł nieco dalej i zasugerował, że skoro Chrystus ma moc wykonywania woli Bożej i ma tę moc w pełni w swoim ręku, to on wierzy, że On jest chętny skierować całą tę moc na ten jeden cel – uzdrowienie jego sługi. Wierzę, że wielu z was wie, iż Pan Jezus Chrystus jest wszechmogący. Nie wątpię w ten fakt, ale pytanie brzmi: „Czy On jest wszechmogący, by zbawić ciebie?”. Nie wątpisz, że jeśli Zbawiciel zechce, może uzdrowić twojego ducha, ale pytasz: „Czy On zechce?”. Czy skieruje tę moc w naszą stronę? Setnikowi nawet nie przyszło do głowy, że w jego przypadku może być jakakolwiek trudność. „Nie” – zdaje się mówić – „Królu królów, wszechmogący Mistrzu i Panie, Ty możesz natychmiast skierować anioła, by poleciał do mojego sługi, albo możesz nakazać chorobie opuścić moje mieszkanie, albo możesz przemówić do paraliżu, a paraliż sam będzie Twoim sługą i ucieknie natychmiast na Twój rozkaz. Musisz tylko użyć Swej mocy nad moim sługą, a on natychmiast zostanie uzdrowiony”.
Chcę, abyście wy uwierzyli, drogie serca, że nasz Pan Jezus Chrystus, nieobecny już w ciele, ale zmartwychwstały, jest przyodziany w moc równą tej, którą miał za czasów setnika; co więcej, że jest przyodziany w jeszcze większą moc, gdyż po Swoim zmartwychwstaniu powiedział:
„Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. (Mateusza 28:18)
A potem chcę, abyście uwierzyli, że On jest gotów skierować całą tę moc w waszą stronę, aby działać dla waszego wyzwolenia od śmierci duchowej, waszego ratunku z mocy grzechu, waszej pomocy na drodze opatrzności, waszego prowadzenia drogą mądrości, czy czegokolwiek z dziesięciu tysięcy rzeczy, które mogą być potrzebą tej obecnej chwili. O, gdyby On, który dał taką wiarę setnikowi w Kafarnaum, dał podobnie cenną wiarę wielu z was, abyście także mogli wielbić i błogosławić Jego święte imię!…
Drodzy przyjaciele, wydaje mi się, że ta krótka narracja powinna być użyta, by przynaglić nas do wiary w moc Pana Jezusa Chrystusa, nawet jeśli nie przychodzi On szybko w chwale drugiego adwentu. Często rozmawiam z chrześcijańskimi przyjaciółmi o tych złych dniach, w których żyjemy, i o nieszczęściach czasów, w których przyszło nam żyć. Z pewnością nie jest to zbyt radosny temat i zazwyczaj zauważam, że przyjaciele kończą jakąś taką uwagą: „Cóż, pocieszeniem jest to, że Pan Jezus Chrystus przyjdzie bardzo niedługo. Odstępstwa w kościele wyznającym wiarę, bluźnierstwa świata – czyż nie są to szczególne znaki, że koniec nadchodzi? Kiedy nasz Pan przyjdzie, wtedy wszystkie te trudne problemy zostaną rozwiązane, a wszystko, co nas smuci, dobiegnie końca”. Tak, tak, we wszystko to w pełni wierzę i patrzę na drugie chwalebne przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa jako na najjaśniejszą nadzieję Jego Kościoła. Ale mimo to, czy nie sądzicie, że bardziej praktyczna i bardziej oddająca cześć Bogu wiara powiedziałaby, nie odrzucając błogosławionej nadziei drugiego adwentu: „Jednak Pan Jezus Chrystus może poradzić sobie z obecnym złem w kościele i na świecie, nie przychodząc fizycznie pośród nas”? On może wypowiedzieć słowo, pozostając w najwyższych niebiosach pośród wspaniałości świętego uwielbienia Nowego Jeruzalem. Może tam wypowiedzieć słowo i w ten sposób zrealizować Swój cel tutaj. Czy ta prawda nie wypływa naturalnie z wiary tego setnika? Nasz błogosławiony Panie… nie ma potrzeby, abyś dosłownie dotykał gór i sprawiał, by dymiły, i aby chwała Twojej boskiej obecności trawiła Twoich przeciwników. Jeśli tak Ci się podoba, możesz wykonać Swoje polecenie tam, gdzie jesteś, nie zakłócając tej dyspensacji, nawet nie czyniąc cudu, pozwalając rzeczom biec ich zwykłym torem, a jednak realizując Swoje nadrzędne cele… Zastosujmy teraz ten temat jeszcze nieco ściślej.
Pragnę, aby jakaś biedna dusza nawet teraz uwierzyła, że Pan Jezus Chrystus może ją zbawić natychmiast jednym słowem… Pan Jezus Chrystus może zbawić człowieka, gdy ten leży w łóżku, gdy wkłada ubranie, gdy idzie ulicą, gdy jest w pracy, albo gdy nie jest w pracy, lecz oddaje się grzechowi.
Niech praktycznym zakończeniem tego wieczornego rozważania będzie to, że uwierzymy w Jezusa o wiele bardziej, niż wierzyliśmy kiedykolwiek wcześniej. Jeśli uwierzyliśmy w Jezusa, miejmy w Nim jeszcze większą ufność… Myślę, że to, co mamy do zrobienia, to tak wierzyć w Chrystusa, aby być Jego posłusznymi sługami. Jeśli On mówi: „Idź”, idźmy. Jeśli mówi:
„Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni” (Mateusza 11:28),
chodźmy do Niego. Jeśli mówi o jakiejkolwiek służbie: „Zrób to”, zróbmy to; a jeśli zamiast kazać nam coś robić, każe nam w Niego wierzyć, chodźmy i wierzmy Mu; albowiem to będzie naszą mądrością, to będzie naszym szczęściem, to będzie naszym niebem – być posłusznymi sługami Tego, który musi być Władcą nad wszystkim. Bóg postanowił, że to będzie Jego chwałą; posadził Go na Swoim tronie, oczekując, aż Jego wrogowie staną się podnóżkiem Jego stóp. Jeśli wybierzecie bycie Jego wrogami, wybierzecie to na własną zgubę; ale jeśli przyjdziecie i pokłonicie się przed Nim, i będziecie Jego sługami, przekonacie się, że niebo i ziemia czekają za Jego plecami, by wam błogosławić!
Fragment kazania wygłoszonego w Metropolitan Tabernacle, Newington, w wieczór Dnia Pańskiego, 2 października 1887 roku.
„Jezus, który ma wszelką władzę i moc na niebie i na ziemi, raczy być twoim Pasterzem. Czego więc może ci brakować, skoro to On cię zaopatruje?” — John Newton

