Jezus Chrystus Jest Panem Wszystkiego
Autor: David Martyn Lloyd-Jones
Oryginalny tytuł: Jesus Christ is Lord of All
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/authfg
Bóg objawiał się ojcom Starego Testamentu na różne sposoby. Ale jako ewangeliczni chrześcijanie zaczynamy od wielkiego, centralnego faktu, jakim jest Pan Jezus Chrystus. Cała Biblia jest w rzeczywistości o Nim. Stary Testament wyczekuje Go. Mówi nam, że Ktoś nadchodzi. Obietnica wydaje się w pewnych momentach niejasna, mglista i nieokreślona, w innych zaś wyraźniejsza i bardziej konkretna. Ale ona tam jest. Bóg zamierza coś uczynić i Ktoś przyjdzie. W końcu da się słyszeć Głos. Przemówi Autorytet. Postawa Starego Testamentu to postawa wyczekiwania na palcach, że tak powiem. Następnie, oczywiście, gdy tylko przechodzimy do Nowego Testamentu, odkrywamy, że jest on pełen Jego.
W tym miejscu, aby uczynić to wszystko praktycznym, chcę podkreślić ten fakt. Kiedy apostoł Paweł (nasz wielki przykład w kwestii głoszenia, nauczania i ewangelizacji) udał się do Koryntu, podjął pewną decyzję. Niezależnie od powodu, Paweł uroczyście postanowił w Koryncie:
Nie znać wśród was nikogo innego, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. (1 Koryntian 2:2)
Była to świadoma decyzja, poparta silną determinacją z jego strony. Innymi słowy, Paweł zdecydował, że… nie zacznie od wstępnego argumentu filozoficznego, by potem stopniowo wprowadzać ich w prawdę. Nie! Zaczyna od autorytatywnego głoszenia Pana Jezusa Chrystusa. A w Liście do Galatów 3:1 używa jeszcze mocniejszego określenia: przypomina Galatom, że „przed ich oczami został nakreślony” Chrystus ukrzyżowany. Był jak rozlepiač plakatów, człowiek niosący transparent. Tam również zaczynał od Jezusa Chrystusa.
Mam coraz silniejsze poczucie, że musimy do tego wrócić. Nie jestem pewien, czy apologetyka nie była przekleństwem ewangelicznego chrześcijaństwa przez ostatnie dwadzieścia czy trzydzieści lat. Nie mówię, że apologetyka nie jest potrzebna. Sugeruję jednak, że z pewnym rodzajem światowej mądrości podchodziliśmy do świata na gruncie apologetyki zamiast (wzorem apostoła Pawła) postanowić nie znać niczego „oprócz Chrystusa ukrzyżowanego” (zob. 1 Kor 2:2). Musimy stać się głupimi dla Chrystusa, mówi Paweł.
Jeśli komuś z was wydaje się, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, aby stał się mądrym. (1 Koryntian 3:18)
My Go głosimy, my Go proklamujemy, my zaczynamy od Niego, ponieważ On jest ostatecznym i końcowym Autorytetem. Zaczynamy od faktu Jezusa Chrystusa, ponieważ On rzeczywiście znajduje się w centrum całej naszej pozycji, a cała nasza sprawa opiera się na Nim… Gdybyśmy mogli cofnąć się i po prostu spojrzeć na Nowy Testament i całą Biblię świeżym okiem, wierzę, że bylibyśmy raczej zdumieni faktem, że naprawdę wielkim roszczeniem, jakie stawia cały Nowy Testament, jest roszczenie o najwyższym autorytecie Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli to, co mówią o Jezusie Chrystusie, nie jest prawdą, to nie mają nam zbyt wiele do zaoferowania.
Świadectwo Ewangelii
Pozwólcie, że przypomnę wam krótko argumentację przedstawioną w Nowym Testamencie na rzecz tego wielkiego twierdzenia o ostatecznym i najwyższym autorytecie Pana Jezusa Chrystusa. Interesujące jest zauważenie, jak Nowy Testament potwierdza ten fakt na samym początku wszystkich swoich stwierdzeń. Robi to na samym wstępie Ewangelii. Weźmy fragment z Mateusza 1:23. Mówi się nam, że stanie się to, aby zweryfikować stwierdzenie, które brzmiało:
Oto dziewica będzie brzemienna i urodzi syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, co się tłumaczy: Bóg z nami. (Mateusza 1:23)
Mamy to na początku, w samym wprowadzeniu do Ewangelii. W ten sam sposób anioł ukazujący się Marii i zwiastujący jej nowinę, wypowiada to wstrząsające stwierdzenie o tej „świętej istocie” (Łukasza 1:35), dziecku, które miało się jej narodzić: „A jego królestwu nie będzie końca” (Łukasza 1:33) – uniwersalny, wieczny Pan. Następnie, jak pamiętacie, anioł mówiący do pasterzy powiedział: „Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan” (Łukasza 2:11)…
Ewangelie te zostały napisane z określonym i zamierzonym celem. Nie zostały napisane jedynie jako kroniki czy zwykłe zbiory faktów… Wszystkie one przedstawiają Pana Jezusa Chrystusa jako Pana, jako ten ostateczny Autorytet.
Przesłanie Jana Chrzciciela było w swej istocie takie samo. Stoi on sam po głoszeniu i chrzczeniu ludzi w Jordanie i słyszy szemranie tłumu. Rozmawiają ze sobą i mówią: „Z pewnością to musi być Chrystus. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy takiego głoszenia. Czy patrząc w jego twarz, nie wyczuliście jego autorytetu? To musi być Mesjasz, którego oczekiwaliśmy”. Ale Jan zwraca się do nich z pogardą dla takich myśli i mówi: „Ja nie jestem Chrystusem… Ja was chrzczę wodą, ale idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godny rozwiązać rzemyka u jego obuwia. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w swym ręku i całkowicie oczyści swoje klepisko, i zbierze pszenicę do swego spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (Jana 1:20; Łukasza 3:16-17). Widzicie to twierdzenie! „Ja nie jestem Chrystusem; nie jestem tym, który ma autorytet. Jestem przygotowaniem. Jestem poprzednikiem, heroldem. On jest autorytetem. On dopiero nadejdzie”. Cały sens znów sprowadza się do potwierdzenia autorytetu naszego Pana. Jakże ostrożne są te Ewangelie, by wielokrotnie wysuwać to roszczenie na pierwszy plan!…
Jest jeszcze coś innego, co podkreślają, coś, co stanowi samą istotę całej tej kwestii autorytetu. Jest to ich relacja z tego, co wydarzyło się podczas chrztu naszego Pana. Tam poddaje się On chrztu Janowemu. Wydaje się być człowiekiem jak każdy inny, grzesznikiem mimo wszystko; bo potrzebuje chrztu tak jak inni. Ale oto jest, właśnie wychodzi z wody, gdy Duch Święty zstępuje na Niego jak gołębica. Jeszcze ważniejszy jest ten Głos, głos uwierzytelnienia, który dobiegł z nieba, mówiąc:
To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie. (Mateusza 3:17)
Znów mamy tu ten ważny nacisk na Jego autorytet. Na Górze Przemienienia użyto podobnego języka, ale jest tam bardzo znaczący i ważny dodatek. Ponownie Głos dobiegł z doskonałej chwały i powiedział: „To jest mój umiłowany Syn, w którym mam upodobanie; jego słuchajcie” (Mateusza 17:5). Innymi słowy: „To jest ten, którego należy słuchać. Czekacie na słowo. Czekacie na odpowiedź na wasze pytania. Szukacie rozwiązania waszych problemów. Radziliście się filozofów; słuchaliście i pytaliście: »Gdzie możemy znaleźć ostateczny autorytet?«. Oto odpowiedź z nieba, od Boga: »Słuchajcie Jego«”. Znowu, widzicie, naznaczenie Go, postawienie Go przed nami jako ostatnie Słowo, ostateczny Autorytet, Tego, któremu mamy się poddać, którego mamy słuchać.
Wybrałem te zdarzenia, ponieważ są to jedne z najbardziej kluczowych wydarzeń odnotowanych w Ewangeliach. Nie wolno nam ich traktować jedynie jako wydarzeń z ziemskiego życia naszego błogosławionego Pana. Są nimi. Ale są one zapisane w takiej formie, aby ten konkretny punkt mógł się wyłonić – Jego unikalny, ostateczny autorytet. Wszystko w Ewangeliach zdaje się Go wyodrębniać i skupiać na Nim uwagę, włączając w to nawet sam Głos z nieba.
Własne roszczenia naszego Pana
Przechodząc jeszcze bardziej bezpośrednio do samego Pana, znajdziecie inne ważne cechy. Weźmy na przykład Jego nauczanie. Jakże ostrożny był zawsze, by mówić o „moim Ojcu i waszym Ojcu” (Jana 20:17). Nie mówi „Nasz Ojciec”. Mówi „Mój Ojciec”. Uczy swoich uczniów modlić się „Ojcze nasz”, ale nigdy nie włącza w to siebie razem z nimi. Zawsze zadaje sobie trud, by podkreślić tę różnicę, że On jest Synem Człowieczym. Jest człowiekiem, a jednak nie tylko człowiekiem. W Ewangelii Mateusza 11:27 również mamy to wielkie stwierdzenie, które jest tak konkretne i specyficzne:
Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani nikt nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. (Mateusza 11:27)
To bardzo wyłączne roszczenie i bardzo ważne, byśmy zawsze o nim pamiętali. Znowu mówi:
Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze mnie. (Jana 14:6)
Ja jestem światłością świata. (Jana 8:12)
Zauważcie następnie, szczególnie w Kazaniu na Górze, sposób, w jaki celowo stawia się w roli autorytatywnego Nauczyciela. „Słyszeliście, że powiedziano przodkom… Ale ja wam mówię” (Mateusza 5:21-22). Oto ktoś, kto nie chodził do szkół. Nie był faryzeuszem. Ludzie mówili: „Jakim sposobem on zna Pisma, skoro się nie uczył?” (Jana 7:15). On się nie waha. Wstaje i oświadcza: „Ja”, z autorytetem… Musimy pamiętać, że to ten charakterystyczny osobisty nacisk stawia Go w kontraście do proroków. Ci starotestamentowi prorocy byli potężnymi ludźmi. Byli wielkimi osobowościami, całkowicie niezależnie od bycia używanymi przez Boga i namaszczonymi przez Ducha Świętego. Ale nie ma wśród nich ani jednego, który kiedykolwiek użyłby tego „ja”. Wszyscy oni mówią: „Tak mówi Pan”. Ale Pan Jezus Chrystus tak tego nie ujmuje. Mówi: „Ja wam mówię” (Mateusza 5:20). Natychmiast odróżnia siebie od wszystkich innych. „Teraz jest czas na ostateczny autorytet” – zdaje się mówić. Podkreśla ten fakt nieustannie w Kazaniu na Górze. Nie kontrastuje swojego nauczania jedynie z tradycjami ojców, eksperckim nauczaniem faryzeuszy i doktorów Prawa. Nie waha się nawet interpretować Prawa Bożego, danego przez Mojżesza synom Izraela, w sposób autorytatywny. Idzie nawet dalej. Już nie „oko za oko i ząb za ząb” (Mateusza 5:38), jak było zarządzone w tamtym punkcie. Teraz jest: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół, błogosławcie tym, którzy was przeklinają” (Mateusza 5:44).
Kiedy kończy to wspaniałe kazanie, robi to, wypowiadając jedną z najbardziej wstrząsających i zdumiewających rzeczy, jakie kiedykolwiek powiedział.
Każdego więc, kto słucha tych moich słów i wypełnia je, przyrównam do człowieka mądrego, który zbudował swój dom na skale… A każdy, kto słucha tych moich słów, a nie wypełnia ich, będzie przyrównany do człowieka głupiego, który zbudował swój dom na piasku. (Mateusza 7:24, 26)
Tam, widzicie, cały Jego nacisk spoczywa na „tych moich słowach”. Oto Jego roszczenie do ostatecznego autorytetu. A jeśli możliwe jest dodanie czegoś do takiego stwierdzenia, uczynił to, mówiąc:
Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. (Mateusza 24:35)
Nie ma nic ponad to.
Czyny i bezpośrednie twierdzenia naszego Pana
Dalej, spójrzmy na Jego czyny. Zbadajmy cuda. Co one miały osiągnąć? Były oczywiście aktami dobroci, ale nie to było ich głównym celem. Jan w swojej Ewangelii nieustannie podkreśla, że były to znaki. Były to celowe znaki, które dawał, aby potwierdzić i poświadczyć swoją własną Osobę i swój własny autorytet. Miały one na celu uwierzytelnienie faktu, że był On obiecanym Mesjaszem. Ponieważ obecnie istnieje tak wiele luźnego, sentymentalnego nauczania na ten temat, nie zapominajmy nigdy, że głównym celem cudów było po prostu poświadczenie Osoby naszego Pana – potwierdzenie Jego autorytetu i ustalenie, że był On rzeczywiście Synem Bożym. On sam twierdzi to w wielu przypadkach.
Weźmy też inne, dość niezwykłe zdarzenie. Jezus idzie pewnego dnia i widzi człowieka imieniem Mateusz siedzącego w punkcie celnym. Nie waha się skonfrontować z tym człowiekiem w trakcie załatwiania jego interesów i powiedzieć: „Pójdź za mną” (Mateusza 9:9). A Mateusz wstał, zostawił wszystko i poszedł za Jezusem. Idzie do synów Zebedeusza i mówi to samo. Oni również zostawiają swoje łodzie, sieci rybackie, ojca i wszystko inne. Oto Ktoś, kto nie waha się mówić w swego rodzaju totalitarny sposób, gdy nakazuje im: „Pójdźcie za mną”. A oni poszli i podążyli za Nim. To jest ewangelia w działaniu. To jest ewangelizacja. Tak powstaje kościół. W ten sposób realizowane jest dzieło Boże.
Ale On poszedł nawet dalej! Nie waha się twierdzić, że ma moc odpuszczania grzechów. I wpadł w wielkie kłopoty z powodu tego roszczenia. „Któż może przebaczać grzechy oprócz samego Boga?” – mówili ludzie (Łukasza 5:21). Ale On rzeczywiście przebacza grzechy. Twierdzi, że posiada ten autorytet i moc, i zamierza to udowodnić. Mówi więc do człowieka: „Weź swoje łoże i chodź”, jako znak, że ma moc także odpuszczać grzechy (Jana 5:8). Wszystko to jest czystą kwestią autorytetu. Tak często, gdy my, pastorzy, głosimy z Ewangelii, bierzemy te rzeczy i zamieniamy je w przypowieści, którym towarzyszą miłe, kojące małe przesłania. Ale tak naprawdę mijamy się z celem. Powinniśmy głosić Pana Jezusa Chrystusa i potwierdzać Jego autorytet…
Wybrałem te przykłady, aby pokazać wam, że cały Nowy Testament jest wyraźnie zaprojektowany tak, aby przekonać nas o autorytecie Jezusa Chrystusa. Jeśli nie jest On tym, za kogo się podaje, nie ma potrzeby Go słuchać. Jeśli jest, to jesteśmy zobowiązani Go słuchać i czynić cokolwiek nam powie. Moje własne szczęście nie jest kryterium. Jeśli pozwoli mi trwać w chorobie lub kłopotach – cokolwiek powie, odpowiem: „Tak, Panie”. Zrobię tak, ponieważ On jest Panem. On jest Autorytetem.
W rzeczy samej, nawet Jego wrogowie rozpoznawali to wyraźnie. Widzieli, że rościł sobie prawo do bycia Bogiem. Zobaczcie na przykład Jana 10:33. Wszyscy zdawali się to rozpoznawać, a Jego potykający się, nieporadni uczniowie sami w końcu to wyznali. Piotr wygłosił wielkie oświadczenie w Cezarei Filipowej: „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego” (Mateusza 16:16). Przy innej okazji nasz Pan, widząc ludzi opuszczających zgromadzenie, zwrócił się do uczniów i powiedział: „Czy i wy chcecie odejść?”. Piotr odpowiedział, znowu być może nie w pełni wiedząc, co mówi: „Do kogo pójdziemy?”. Gdzie indziej jest jakiś autorytet? „Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego” (Jana 6:67-69). Innymi słowy, apostołowie uznali: „Nie ma nikogo innego. Ty jesteś ostatnim, ostatecznym Autorytetem”.
Jego śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie
Mimo tego wszystkiego został ukrzyżowany w pozornej słabości, umarł i został pochowany w grobie. To właśnie w tym punkcie Jego autorytet jaśnieje najchwalebniej i najśmielej. Pokonał nawet śmierć, a Jego powstanie z grobu jest ostatecznym dowodem Jego autorytetu. I tak mamy to kluczowe i ważne wydarzenie dotyczące Tomasza. Wątpiącemu Tomaszowi powiedziano, że On zmartwychwstał, ale on nie może w to uwierzyć. Wydaje się to nieprawdopodobne, a jednak, gdy Go widzi i zostaje wezwany do włożenia ręki i palca w rany, Tomasz pada do Jego stóp i mówi: „Mój Pan i mój Bóg” (Jana 20:28).
Musimy jednak wyjść nawet poza zmartwychwstanie, ponieważ powiedziano nam, że ci uczniowie, po tym jak Go wysłuchali, widzieli Go wstępującego do nieba. Czytamy: „A oni oddali mu pokłon i wrócili do Jerozolimy z wielką radością” (Łukasza 24:52). Istnieje tendencja ze strony ewangelikalnych chrześcijan do niedoceniania wniebowstąpienia. Ale jest ono w Piśmie i jest podkreślane nie tylko w Ewangeliach, ale także w Dziejach Apostolskich. Wniebowstąpienie jest istotną częścią świadectwa o autorytecie Chrystusa.
„Chrześcijaństwo to Chrystus”. Nie jest to filozofia, w rzeczy samej nawet nie religia. To dobra nowina, że „Bóg… nawiedził i odkupił swój lud” (Łukasza 1:68) i że uczynił to, posyłając swojego jednorodzonego Syna na ten świat, aby żył, umarł i zmartwychwstał. Nasz Pan Jezus Chrystus jest „Alfą i Omegą, pierwszym i ostatnim” (Objawienie 1:11). Innymi słowy, On jest jedynym Autorytetem.
David Martyn Lloyd-Jones (1899-1981): Walijski kaznodzieja ekspozycyjny i autor; urodzony w Cardiff, Walia, Wielka Brytania.
Suma jest taka, że nasz Pan Jezus Chrystus, z racji swojej boskiej natury i dobrowolnego podjęcia się w naszym ciele wypełnienia wszelkiej sprawiedliwości za nas, zarówno co do posłuszeństwa, jak i zadośćuczynienia, jest wywyższony w tej naturze, w której cierpiał, aby być suwerennym Sędzią i Panem wszystkiego. — John Newton
Przypisy:
Apologetyka – gałąź teologii zajmująca się obroną wiary chrześcijańskiej.
Z Authority (Edinburgh: Banner of Truth Trust, 1984), 11-29; użyto za pozwoleniem; www.banneroftruth.org.

