Wieczna Męka Dla Bezbożnych: Nieunikniona i Nie Do Zniesienia
Autor: Jonathan Edwards
Oryginalny tytuł: Eternal Torment for The Wicked: Unavoidable and Intolerable
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/hellfg/hell
Czy twoje serce wytrzyma albo czy twoje ręce będą mocne w dniach, w których rozprawię się z tobą? Ja, PAN, to powiedziałem i to spełnię. (Ezechiela 22:14)
____________________________________
POKAŻĘ, CO KRYJE SIĘ W BOŻYM PRZEDSIĘWZIĘCIU ROZPRAWIENIA SIĘ Z NIESKRUSZONYMI GRZESZNIKAMI. Inni nie są w stanie sobie z nimi poradzić. Udaremniają oni wszelkie środki stosowane wobec nich przez tych, którzy zostali wyznaczeni, by ich nauczać i nimi rządzić. Nie ulegają rodzicom ani radom, ostrzeżeniom czy napomnieniom duchownych. Okazują się uparci i twardego serca. Dlatego Bóg podejmuje się rozprawienia z nimi:
1. Bóg rozliczy się z nimi i wyegzekwuje od nich zadośćuczynienie dla swojej sprawiedliwości.
Na tym świecie Bóg używa swojego autorytetu, by im rozkazywać i wymagać od nich poddania się Jemu. W swoich przykazaniach jest bardzo stanowczy, ściśle wymagając od nich wypełniania obowiązków i równie stanowczo zakazując rzeczy sprzecznych z ich powinnością. Ale oni nie zważają na te nakazy. Bóg wciąż nakazuje, a oni wciąż się buntują. Lekceważą Boży autorytet. Bóg grozi, lecz oni gardzą Jego groźbami. Nic nie robią sobie z hańbienia Boga. Nie dbają o to, jak bardzo ich zachowanie przynosi Mu ujmę. On [ogłasza swoje] miłosierdzie, jeśli będą pokutować i nawrócą się, ale oni gardzą Jego miłosierdziem tak samo jak Jego gniewem. Bóg woła, lecz oni odmawiają. W ten sposób nieustannie pogrążają się coraz głębiej w długu. Jednocześnie wyobrażają sobie, że unikną spłaty tego długu i zamierzają całkowicie ograbić Boga z tego, co Mu się należy.
Ale Bóg podjął się dochodzenia swoich praw. Rozliczy się z nimi. Podjął się dopilnowania, aby długi Jemu należne zostały spłacone. Wszystkie ich grzechy są zapisane w Jego księdze: żaden z nich nie został zapomniany i za każdy trzeba będzie zapłacić…
A odpłaca w twarz tym, którzy go nienawidzą, aby ich zniszczyć. Nie zwleka z karą dla tego, który go nienawidzi; odpłaci mu w twarz. (Powtórzonego Prawa 7:10)
2. Podjął się obrony honoru swojego majestatu.
Oni gardzą Jego majestatem. Słyszą o tym majestacie. On jest wielkim Bogiem, ale oni gardzą Jego wielkością. Patrzą na Niego jak na godnego pogardy i tak Go traktują. Słyszą o Nim jako o wielkim Królu, lecz nie zważają na Jego autorytet, a czasem depczą go latami.
Ale Bóg nie pozostawił honoru swego majestatu całkowicie ich trosce. Choć teraz depczą go w prochu, nie jest to znak, że zostanie on ostatecznie utracony. Gdyby Bóg zostawił go całkowicie w ich rękach, rzeczywiście byłby stracony. Ale Bóg nie zostawia swego honoru i swej chwały swoim wrogom. Jest on zbyt cenny w Jego oczach, by go tak zaniedbać. Zastrzegł troskę o niego dla siebie… Grzesznicy gardzą Jego Synem i depczą Go pod swoimi stopami. Ale On… sprawi, że chwała Jego Syna objawi się w odniesieniu do nich. Cała ziemia [dowie się], jak złą rzeczą jest gardzić Synem Bożym. Bóg zamierza, aby wszyscy ludzie i aniołowie, całe niebo i cała ziemia zobaczyli, czy jest On wystarczający, by wywyższyć się nad grzesznikami, którzy teraz Nim gardzą…
3. Podjął się ujarzmienia nieskruszonych grzeszników.
Ich serca na tym świecie są bardzo nieujarzmione. Podnoszą głowy, zachowują się bardzo dumnie i pogardliwie, często grzesząc zuchwale. Zwracają swoje usta przeciwko niebiosom, a ich języki krążą po ziemi…
Mówią więc do Boga: Odejdź od nas, nie chcemy bowiem znać twoich dróg. (Hioba 21:14)
Niektórzy, którzy ukrywają swój grzech pod zwodniczymi pozorami, którzy przybierają maskę religijności oraz skromną twarz i zachowanie, mają jednak tego ducha potajemnie królującego w ich piersiach. Mimo całego ich pięknego pozoru i dobrej zewnętrznej postawy, w sercach gardzą Bogiem… Ich serca są pełne pychy, wrogości, uporu i bluźnierstwa, które działają w nich na wiele sposobów, podczas gdy siedzą pod głoszeniem Słowa i gdy Duch Boży zmaga się z nimi… Nigdy nie składają broni swojego buntu. Ale Bóg podjął się rozprawienia z nimi i ujarzmienia ich. Te dumne i uparte serca, które nie chcą ulec mocy Słowa Bożego, zostaną skruszone mocą Jego ręki…
Niegodziwi ludzie nie tylko nienawidzą Boga, ale Go lekceważą. Nie boją się Go. Ale On ujarzmi ich pogardę. Kiedy przyjdzie Mu wziąć ich w swoje ręce, nadal będą Go nienawidzić, ale nie będą Go już lekceważyć… Przekonają się przez wystarczające doświadczenie, że Jego gniewu nie należy lekceważyć. Nauczą się tego na własny koszt i nigdy tego nie zapomną.
4. Bóg podjął się skorygowania ich sądów.
Teraz nie dają się przekonać o rzeczach, które Bóg mówi im w swoim Słowie. Duchowni zadają sobie wiele trudu, by ich przekonać, ale wszystko na próżno. Dlatego Bóg podejmie się przekonania ich i zrobi to skutecznie… Teraz zawsze wątpią w prawdę Pisma Świętego, kwestionując, czy jest ono Słowem Bożym i czy groźby Pisma są prawdziwe. Ale Bóg podjął się przekonania ich, że te groźby są prawdziwe, i sprawi, że poznają, iż są one prawdą, tak że nigdy więcej nie będą wątpić na wieki. Zostaną przekonani przez bolesne doświadczenie.
Teraz zawsze kwestionują, czy istnieje takie miejsce jak piekło. Słyszą o nim wiele, ale zawsze wydaje im się ono jak sen. Ale Bóg sprawi, że wyda się im czymś innym niż snem… Teraz duchowni często mówią grzesznikom o wielkim znaczeniu udziału w Chrystusie i że jest to jedyna rzecz potrzebna. Mówi się im również o głupocie zwlekania z troską o własną duszę i jak bardzo zależy od nich wykorzystanie swojej sposobności. Ale pouczenia duchownych ich nie przekonują, dlatego Bóg podejmie się przekonania ich.
Nieskruszeni grzesznicy, póki są na tym świecie, słyszą, jak straszne jest piekło. Ale nie chcą wierzyć, że jest ono tak straszne, jak przedstawiają to duchowni. Nie mogą pomyśleć, że będą cierpieć przez całą wieczność tak dotkliwe i straszne męki. Ale zostaną nauczeni i przekonani do skutku, że przedstawienia, jakie dają duchowni o tych mękach – zgodne ze Słowem Bożym – są rzeczywiście tak straszne, jak głoszą. Skoro Bóg podjął się rozprawienia z grzesznikami i skorygowania ich sądów w tych sprawach, uczyni to gruntownie…
NIESKRUSZENI GRZESZNICY NIE UNIKNĄ NALEŻNEJ IM KARY
To, że Bóg oświadczył, iż ukarze nieskruszonych grzeszników, jest oczywiste z wielu fragmentów Pisma:
Gdy naostrzę swój błyszczący miecz i moja ręka chwyci sąd, dokonam zemsty na swoich wrogach i odpłacę tym, którzy mnie nienawidzą. (Powtórzonego Prawa 32:41)
Nie zwleka z karą dla tego, który go nienawidzi; odpłaci mu w twarz. (Powtórzonego Prawa 7:10)
Bóg mówi w tekście: “Ja, PAN, to powiedziałem i to spełnię”. [To] nie pozostawia miejsca na wątpliwości co do rzeczywistego wypełnienia groźby w jej najszerszym zakresie… Gdyby to był rzeczywiście tylko człowiek – istota o podobnej bezsilności i zmienności jak oni sami, która podjęła się rozprawienia z nimi – mogliby może z pewną racją łudzić się, że znajdą jakiś sposób na uniknięcie zagrożonej kary. Ale skoro podjął się tego wszechwiedzący, wszechmogący, niezmienny Bóg, wszelkie takie nadzieje są płonne.
Nie ma nadziei, że… mogą wykraść się do nieba, choć umrą nienawróceni. Nie ma nadziei, że mogą oszukać Boga jakimkolwiek fałszywym okazaniem pokuty i wiary, i tak zostać wzięci do nieba przez pomyłkę… Nie ma nadziei na uniknięcie zagrożonej kary przez zapadnięcie się w nicość w chwili śmierci, jak zwierzęta… Nie ma nadziei na ucieczkę bez bycia zauważonym, gdy opuszczą ciało. Nie ma nadziei, że Bóg, z powodu mnogości spraw, które ma [do załatwienia], przypadkiem ich przeoczy i nie zauważy ich, gdy przyjdzie im umrzeć… Nie ma nadziei, że zaginą w tłumie w Dniu Sądu i że będą mieli okazję ukryć się w jakiejś jaskini czy górskiej grocie, czy w jakiejkolwiek tajnej dziurze ziemi… Nie ma też żadnej nadziei, że zdołają wcisnąć się między rzeszę świętych po prawicy Sędziego i tak wejść do nieba nieodkryci. Ani nie ma żadnej nadziei, że Bóg zmieni zdanie lub że będzie żałował tego, co powiedział… Kiedy Bóg kiedykolwiek podjął się coś zrobić i zawiódł?
NIESKRUSZENI GRZESZNICY NIE MOGĄ UCHYLIĆ SIĘ OD ZAGROŻONEJ KARY
Nie mogą też zrobić nic, by się od niej uwolnić lub ulżyć sobie w niej. Wynika to z tych słów tekstu: “Czy twoje ręce będą mocne?”. Niegodziwi w piekle nie będą mieli żadnej siły rąk, by osiągnąć cokolwiek dla siebie lub doprowadzić do jakiegokolwiek wyzwolenia czy jakiegokolwiek stopnia ulgi.
- Nie będą w stanie w tym konflikcie pokonać swojego Wroga i tak się uwolnić. Bóg, który wtedy podejmie się rozprawienia z nimi i opasze się potęgą, by wykonać gniew, będzie ich Wrogiem… Nie będą mieli siły, by Mu się sprzeciwić… Nie będą mieli żadnej mocy, żadnej potęgi, by oprzeć się tej wszechmocy, która zostanie przeciwko nim zaangażowana.
- Nie będą mieli siły w swoich rękach, by zrobić cokolwiek dla przebłagania Boga lub by w najmniejszym stopniu złagodzić srogość Jego gniewu. Nie będą w stanie zaoferować żadnego zadośćuczynienia: nie będą w stanie zyskać Bożej litości. Choć będą krzyczeć, Bóg ich nie usłyszy…
- Nie będą w stanie znaleźć nikogo, kto by się z nimi zaprzyjaźnił i wstawił za nimi u Boga. Często słyszeli [ogłoszenie] Pośrednika na tym świecie, ale nie będą mieli takiego [wezwania] w piekle. Nikt nie zaprzyjaźni się z nimi w piekle… Nie będą mieli przyjaciela w niebie: żaden ze świętych ani aniołów się z nimi nie zaprzyjaźni… Nie będzie żadnego stworzenia, które miałoby jakąkolwiek moc, by ich uwolnić, ani nikt nigdy się nad nimi nie użali.
- Nie będą też nigdy w stanie uciec. Nie znajdą żadnych środków, by rozbić więzienie i uciec. W piekle będą zachowani w łańcuchach ciemności na wieki wieków… Nikt nigdy nie uciekł z więzienia piekła, które jest Bożym więzieniem. Jest to silne więzienie: jest poza wszelką skończoną mocą lub zjednoczoną siłą wszystkich niegodziwych ludzi i diabłów, by otworzyć lub wyłamać drzwi tego więzienia. Chrystus ma klucz do piekła:…zamyka i nikt nie otworzy (Objawienie 3:7)
- Nie będą też nigdy w stanie znaleźć niczego, co by im ulżyło w piekle. Nigdy nie znajdą tam żadnego miejsca odpoczynku [ani] żadnego ukrytego kąta, który byłby chłodniejszy niż reszta… Nie znajdą żadnego towarzystwa, które dałoby im jakikolwiek komfort lub zrobiło im najmniejsze dobro… Będą bowiem dręczeni ogniem i siarką i nie będą mieli odpoczynku dniem ani nocą na wieki wieków.
NIE BĘDĄ TEŻ W STANIE ZNIEŚĆ [SWOJEJ KARY]
Jest rzeczą powszechną u ludzi, gdy spotykają ich nieszczęścia na tym świecie, że w pierwszej kolejności starają się ich uniknąć. Ale jeśli stwierdzą, że nie mogą ich uniknąć, wtedy po ich nadejściu starają się uwolnić od nich tak szybko, jak mogą, lub przynajmniej uwolnić się w pewnym stopniu. Ale jeśli stwierdzą, że w żaden sposób nie mogą się uwolnić i widzą, że muszą je znosić, wtedy uzbrajają swoje duchy i podejmują postanowienie, że będą znosić je tak dobrze, jak potrafią. Ale na nic się to nie zda nieskruszonym grzesznikom, by myśleli, że tak postąpią w odniesieniu do mąk piekielnych. Nie będą w stanie ich znieść ani w ogóle się pod nimi utrzymać. Męka będzie nieskończenie przekraczać ich siły. Co da robakowi, który ma zostać przygnieciony ciężarem jakiejś wielkiej skały… zebranie sił, nastawienie się na udźwignięcie ciężaru skały i uchronienie się przed zmiażdżeniem przez nią? O wiele bardziej [daremne] będzie dla biednej potępionej duszy staranie się o podtrzymanie samej siebie pod ciężarem gniewu Wszechmogącego Boga…
Kiedy grzesznicy słyszą o mękach piekielnych, czasem myślą sobie: “Cóż, jeśli do tego dojdzie – że muszę iść do piekła – zniosę to tak dobrze, jak będę mógł”, jakby przyodziewając się w determinację i stanowczość umysłu, byli w stanie utrzymać się w jakiejś mierze. Niestety! Nie będą mieli żadnej determinacji, żadnej odwagi w ogóle. Jakkolwiek by się przygotowali i zebrali siły, gdy tylko zaczną odczuwać ten gniew, ich serca stopnieją i staną się jak woda. Jakkolwiek mogliby wydawać się zatwardziałymi w sercach, aby przygotować się do znoszenia, w pierwszej chwili, gdy to poczują, ich serca staną się jak wosk przed piecem. Ich odwaga i determinacja znikną w jednej chwili. Rozwieją się jak cień, w mgnieniu oka. Najsilniejsi i najwytrzymalsi nie będą mieli więcej odwagi niż najsłabsze niemowlę… Nie będą w stanie utrzymać przy życiu żadnej odwagi, żadnej siły, żadnego komfortu, żadnej nadziei w ogóle.
ODPOWIEDŹ NA ZAPYTANIE, KTÓRE MOŻE SIĘ NATURALNIE POJAWIĆ W ZWIĄZKU Z TYMI RZECZAMI
Niektórzy mogą być gotowi powiedzieć: “Jeśli tak to wygląda, jeśli nieskruszeni grzesznicy nie mogą ani uniknąć przyszłej kary, ani się od niej uwolnić, ani jej znieść, to co się z nimi stanie?”
Zapadną się całkowicie w wieczną śmierć. Nastąpi to zapadnięcie się serca, o którym teraz nie mamy pojęcia. Widzimy, jak to jest z ciałem w skrajnym bólu. Natura ciała podtrzymuje się przez znaczny czas w bardzo wielkim bólu, by nie zapaść się całkowicie. Występują wielkie zmagania, żałosne jęki, dyszenie i, być może, drgawki. Są to zmagania natury, by utrzymać się pod naporem bólu. Istnieje, jak gdyby, wielka [niechęć] w naturze, by mu ulec. Nie może ona znieść całkowitego zapadnięcia się.
Jednak czasem ból ciała jest tak bardzo dotkliwy, że natura ciała nie może się pod nim utrzymać. Jakkolwiek [niechętna] by była, by się zapaść, nie może znieść bólu. Jest kilka zmagań, boleści, dyszenia, może krzyk lub dwa – wtedy natura ulega przemocy mąk, zapada się, i ciało umiera. To jest śmierć ciała. Tak samo będzie z duszą w piekle. Nie będzie miała siły ani mocy, by się uwolnić. Jej męka i groza będą tak wielkie, tak potężne, tak ogromnie nieproporcjonalne do jej siły, że nie mając w najmniejszym stopniu siły, by się podtrzymać, choć jest to nieskończenie sprzeczne z naturą i skłonnością duszy, by całkowicie się zapaść; jednak zapadnie się całkowicie i totalnie bez najmniejszego stopnia pozostałego komfortu, siły, odwagi czy nadziei. Choć nigdy nie zostanie unicestwiona, jej byt i postrzeganie nigdy nie zostaną zniesione…
Możemy pojąć zaledwie odrobinę tej materii. Aby pomóc waszemu wyobrażeniu, wyobraźcie sobie, że zostaliście wrzuceni do ognistego pieca lub wielkiego paleniska, gdzie wasz ból byłby o tyle większy od tego spowodowanego przypadkowym dotknięciem węgla z ogniska, o ile większy jest żar. Wyobraźcie sobie również, że wasze ciało miałoby leżeć tam przez kwadrans, pełne ognia, i przez cały czas w pełni [świadome] czucia. Jaką grozę czulibyście na wejściu do takiego pieca! Jak długi wydawałby się wam ten kwadrans! A po zniesieniu tego przez jedną minutę, jak przytłaczające byłoby dla was myślenie, że musicie to znosić przez pozostałe czternaście! Ale jaki byłby wpływ na waszą duszę, gdybyście wiedzieli, że musicie leżeć tam znosząc tę mękę w pełni przez dwadzieścia cztery godziny! O ileż większy byłby efekt, gdybyście wiedzieli, że musicie to znosić przez cały rok! A jak ogromnie większy jeszcze, gdybyście wiedzieli, że musicie to znosić przez tysiąc lat! O, jakże wasze serca by się zapadły, gdybyście wiedzieli, że musicie to znosić na wieki wieków! Że nie będzie końca! Że po milionach milionów wieków wasza męka nie będzie ani trochę bliższa końca i że nigdy, nigdy nie zostaniecie uwolnieni!…
To jest śmierć, którą grozi Prawo. To jest umieranie w najwyższym sensie tego słowa. To jest umierać odczuwalnie, umierać i wiedzieć o tym, być świadomym mroku śmierci. To jest bycie zgubionym. To jest godne nazwy zniszczenia. To zapadanie się duszy pod nieskończonym ciężarem, którego nie może znieść, jest mrokiem piekła. Czytamy w Piśmie o czerni ciemności – to jest to! To jest właśnie ta rzecz. Czytamy w Piśmie o grzesznikach będących zgubionymi i o tym, że tracą swoje dusze – to jest zamierzona rzecz. To jest utrata duszy. Ci, którzy są tego podmiotami, są całkowicie zgubieni…
Rozważcie te rzeczy, wszyscy wrogowie Boga i odrzucający Chrystusa, czy jesteście starcami i kobietami, głowami rodzin bez Chrystusa, czy młodymi ludźmi i niegodziwymi dziećmi. Bądźcie pewni, że jeśli nie posłuchacie i nie będziecie pokutować, Bóg zamierza okazać swój gniew i dać poznać swoją moc na was. Zamierza wywyższyć się niezmiernie, zatapiając was w piekle. Zamierza okazać swój wielki majestat w Dniu Sądu w waszej niedoli przed zgromadzeniem większym wielotysiąckrotnie niż kiedykolwiek pojawiło się na ziemi, przed ogromnym zgromadzeniem świętych, ogromnym zgromadzeniem niegodziwych ludzi, ogromnym zgromadzeniem świętych aniołów i przed całą załogą diabłów. Bóg przed nimi wszystkimi zdobędzie sobie honor w waszym zniszczeniu. Będziecie dręczeni w obecności ich wszystkich. Wtedy wszyscy zobaczą, że Bóg jest rzeczywiście wielkim Bogiem; wtedy wszyscy zobaczą, jak straszną rzeczą jest grzeszyć przeciwko takiemu Bogu i odrzucać takiego Zbawiciela, taką miłość i łaskę, jaką wy odrzuciliście i wzgardziliście. Wszyscy zostaną napełnieni trwogą na ten wielki widok, a wszyscy święci i aniołowie spojrzą na was i uwielbią ten majestat, tę potężną moc oraz tę świętość i sprawiedliwość Boga, które objawią się w waszym niewypowiedzianym zniszczeniu i niedoli.
