Zmartwychstanie Na Potępienie

Biblia – otwarta księga Pisma Świętego z widocznym tekstem na stronach, symbol wiary chrześcijańskiej i autorytetu Słowa Bożego w tradycji protestanckiej.

Autor: Samuel Davies
Oryginalny tytuł: The Resurrection of Damnation
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/hellfg/hell

Nadchodzi godzina, w której wszyscy, którzy są w grobach, usłyszą jego głos; I ci, którzy dobrze czynili, wyjdą na zmartwychwstanie do życia, ale ci, którzy źle czynili, na zmartwychwstanie na potępienie. (Jana 5:28-29)

Zobaczcie chwalebną rzeszę, której nikt nie może policzyć, otwarcie uniewinnioną, ogłoszoną błogosławioną i powitaną w Królestwie przygotowanym dla nich od założenia świata (Mat 25:34)! Teraz wchodzą w stan, który zasługuje na miano życia. Wszyscy są pełni życia, wszyscy aktywni, wszyscy chwalebni, wszyscy szczęśliwi. Jaśnieją jaśniej niż gwiazdy na firmamencie, jak słońce na wieki wieków. Wszystkie ich zdolności przelewają się szczęściem. Mieszają się z chwalebnym towarzystwem aniołów. Oglądają tego Zbawiciela, którego, nie widząc, kochali. Mieszkają w wiecznej bliskości z Ojcem swoich duchów. Są zatrudnieni z wciąż nową i rosnącą rozkoszą w wzniosłych służbach niebiańskiego sanktuarium. Nigdy więcej nie będą się bać ani nie poczują najmniejszego dotknięcia smutku, bólu czy jakiegokolwiek rodzaju niedoli, lecz będą tak szczęśliwi, jak ich natury mogą pozwolić przez nieśmiertelne trwanie. Co za chwalebne nowe stworzenie jest tutaj! Jakie znakomite stworzenia uformowane z prochu! Czy ktokolwiek z nas dołączy do tego szczęśliwego towarzystwa? O, czy ktokolwiek z nas, słabych, umierających, grzesznych stworzeń, będzie miał udział w ich chwale i szczęściu? Jest to najbardziej interesujące zapytanie…

Perspektywa byłaby zachwycająca, gdyby nasza miłość bliźniego mogła mieć nadzieję, że taki będzie szczęśliwy koniec wszystkich synów ludzkich. Ale, niestety! Mnóstwo… wyjdzie, nie na zmartwychwstanie do życia, lecz na zmartwychwstanie na potępienie!

____________________________________

Jakaż groza kryje się w tym dźwięku! Jeśli zuchwali grzesznicy w naszym świecie lekceważą to… ich piekielni bracia, którzy czują tego straszliwe znaczenie, nie są tak odporni, lecz drżą, jęczą i nie mogą już z tego żartować.

UŚWIADOMMY SOBIE NĘDZNY LOS TEJ KATEGORII LUDZI

Zobaczcie ich wybuchających życiem ze swoich podziemnych lochów… Groza pulsuje w każdej żyle i błyska dziko i wściekle w ich oczach. Każdy staw drży, a każde oblicze wygląda na przygnębione i ponure. Teraz widzą ten straszliwy Dzień, o którym byli ostrzegani na próżno, i wzdrygają się przed tymi terrorami, które kiedyś lekceważyli. Natychmiast poznają wielką sprawę tego Dnia i straszny cel, dla którego zostali wyrwani ze swoich drzemek w grobie: by być sądzonymi, by być skazanymi, by być potępionymi i by być zawleczonymi na egzekucję.

Sumienie przewidywało proces w stanie oddzielenia, i nie wcześniej dusza jednoczy się z ciałem, niż natychmiast sumienie wstępuje na swój tron w piersi. Zaczyna oskarżać, dowodzić winy, wydawać wyrok, robić wyrzuty i dręczyć. Grzesznik jest potępiony, potępiony przed własnym trybunałem, zanim dotrze przed kraty swojego Sędziego… Pierwszym aktem świadomości w jego nowym stanie istnienia jest przekonanie, że jest potępiony – nieodwołalnie potępionym stworzeniem. Wchodzi na salę sądową, wiedząc z góry, jak to się z nim skończy. Kiedy dowiaduje się, że ma stanąć po lewej stronie swojego Sędziego, kiedy słyszy straszny wyrok zagrzmiany przeciwko niemu: “Idźcie ode mnie, przeklęci” (Mat 25:41), jest to tylko to, czego oczekiwał. [W obecnym czasie] może łudzić się płonnymi nadziejami i zamykać oczy na światło przekonania o winie, ale wtedy nie będzie mógł mieć lepszej nadziei. Wtedy musi poznać najgorsze o swojej sprawie. Formalność procesu sądowego jest konieczna dla przekonania świata, ale nie dla niego: jego własne sumienie już określiło jego stan. Jednakże, aby przekonać innych o sprawiedliwości jego losu, jest wleczony i pilnowany od grobu do Sędziowskiego Tronu…

Z jaką grozą patrzy na płonący tron i gniewne oblicze swojego Sędziego – tego Jezusa, którego kiedyś lekceważył… Jakże [pragnie] przykrycia ze skał i gór, by ukryć go przed Jego gniewnym okiem! Ale wszystko na próżno. Stawić się musi. Jest skierowany na lewo, pośród drżących zbrodniarzy.

TERAZ NADCHODZI SĄD

Wszystkie jego złe czyny i wszystkie jego zaniedbania obowiązku są teraz wytaczane przeciwko niemu. Wszystkie miłosierdzia, które nadużył, wszystkie karcenia, którymi gardził, wszystkie środki łaski, które zaniedbał lub źle wykorzystał, każde grzeszne, a nawet każde puste słowo, ba, jego najbardziej tajemne myśli i usposobienia są wszystkie obnażone i poddane pod sąd przeciwko niemu. Kiedy Sędzia zadaje mu pytanie: “Czyż nie tak jest, grzeszniku? Czy te oskarżenia nie są prawdziwe?”, sumienie zmusza go do wyznania i wykrzyczenia: “Winny! Winny!”

Teraz, gdy drżący zbrodniarz jest jasno uznany za winnego i pozostawiony bez żadnej obrony i żadnej wymówki, najwyższy Sędzia, w surowym majestacie i nieubłaganej sprawiedliwości, wygrzmiewa straszny wyrok:

Idźcie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany dla diabła i jego aniołów. (Mateusza 25:41)

O straszliwy losie! Każde słowo jest nabrzmiałe grozą i strzela piorunem przez serce. “Idźcie! Precz z Mojej obecności! Nie mogę znieść tak wstrętnego widoku. Kiedyś [wzywałem] cię, byś przyszedł do Mnie, abyś mógł mieć życie, ale nie chciałeś zważać na to [wezwanie]. Teraz nigdy więcej nie usłyszysz tego zapraszającego głosu. Idź ode Mnie – ode Mnie, jedynego Źródła szczęścia, jedynego właściwego Dobra dla nieśmiertelnego umysłu”.

“Ale, Panie”, możemy przypuszczać, że zbrodniarz powie, “jeśli muszę odejść, pobłogosław mnie, zanim pójdę”.

“Nie”, mówi gniewny Sędzia, “idź przeklęty. Idź z Moją wieczną i ciężką klątwą na tobie; klątwą tej mocy, która cię stworzyła; klątwą straszliwie skuteczną, która niszczy cokolwiek, na co spadnie, jak błyski trawiącej, niepowstrzymanej błyskawicy”.

“Ale jeśli muszę odejść pod Twoją klątwą”, zbrodniarz może przypuszczalnie powiedzieć, “niech to będzie cała moja kara. Pozwól mi odejść do jakiegoś przyjemnego lub przynajmniej znośnego ustronia, gdzie mógłbym spotkać coś, co złagodzi klątwę”.

“Nie, idź w ogień. Tam płoń we wszystkich męczących torturach tego srogiego żywiołu”.

“Ale, Panie, jeśli muszę posłać sobie łoże w ogniu, o, niech to będzie przemijający płomień, który wkrótce się wypali i położy kres mojej męce”.

“Nie, idź w ogień wieczny. Tam płoń bez spalania się i bądź dręczony bez końca”… “Ale, Panie, daj mi”, woła biedny nieszczęśnik, “przynajmniej ulgę przyjaznego, zabawnego i współczującego towarzystwa. Albo, jeśli to nie może być przyznane, daj mi tę małą, tę prawie żadną prośbę, bym został skazany na jakiś samotny kąt w piekle, gdzie będę karany tylko przez własne sumienie i Twoją bezpośrednią rękę. Ale, o, uwolnij mnie od tych złośliwych, dręczących diabłów! Wygnań mnie do jakiegoś pomieszczenia w piekielnym dole z dala od ich towarzystwa”.

“Nie, idź w ogień wieczny przygotowany dla diabła i jego aniołów. Musisz [być] jednym z ich nędznej załogi na zawsze. Przyłączyłeś się do nich w grzeszeniu i teraz musisz dzielić ich karę…”

PO OGŁOSZENIU WYROKU JEST ON NATYCHMIAST WYKONYWANY

I pójdą ci na męki wieczne. (Mateusza 25:46)

…do dołu… Tam są zamknięci w łańcuchach ciemności i w jeziorze płonącym ogniem i siarką na zawsze – na zawsze! W tym strasznym słowie leży nacisk męki: jest to piekło w piekle. Gdyby tylko mogli zostać uwolnieni od bólu, choćby przez unicestwienie, po tym jak wypłakaliby dziesięć tysięcy milionów wieków w skrajności bólu, byłaby to jakaś ulga, jakaś zachęta. Ale, niestety! Kiedy minie tyle milionów wieków, ile jest gwiazd na niebie lub ziaren piasku na brzegu morza, lub atomów kurzu w tej ogromnej kuli ziemskiej, ich kara będzie tak samo daleka od końca, jak wtedy, gdy wyrok został na nich wydany. Na zawsze! Nie ma wyczerpania tego słowa. Kiedy jest ono dołączone do najwyższego stopnia nędzy, groza tego dźwięku jest całkowicie nie do zniesienia. Zobaczcie, panowie, co zależy od czasu, tego skrawka czasu, którym możemy cieszyć się w tym ulotnym życiu. Wieczność! Straszna, wszechważna wieczność od niego zależy.

Przez cały ten czas sumienie rozdziera serce grzesznika najbardziej dręczącymi refleksjami. “O, jaką wspaniałą okazję miałem kiedyś do zbawienia, gdybym ją wykorzystał! Byłem ostrzegany przed konsekwencjami życia w grzechu i beztrosce. Mówiono mi o konieczności wiary, pokuty i powszechnej świętości serca i życia. Cieszyłem się wystarczającą przestrzenią na pokutę i wszystkimi niezbędnymi środkami zbawienia. Ale głupiec, jakim byłem, zaniedbałem wszystko, nadużyłem wszystkiego. Odmówiłem rozstania się z moimi grzechami. Odmówiłem poważnego zaangażowania się w religię i szukania Boga na serio. A teraz jestem zgubiony na zawsze bez nadziei. O! Za jeden z tych miesięcy, jeden z tych tygodni, lub nawet choćby za jeden z tych dni czy godzin, które kiedyś zmarnowałem! Z jaką gorliwością, z jaką troskliwością bym go wykorzystał! Ale wszystkie moje okazje minęły, bezpowrotnie, i ani chwila nie zostanie mi dana w tym celu już nigdy więcej. O, jakim głupcem byłem, by sprzedać moją duszę za takie błahostki! By tak lekko traktować niebo i wpaść do piekła przez zwykłe zaniedbanie i beztroskę!”

Wy nieskruszeni, bezmyślni grzesznicy, chociaż możecie teraz być w stanie uciszyć lub zagłuszyć wrzaski waszych sumień, jednak nadchodzi czas – czy raczej straszna wieczność – kiedy one przemówią wbrew wam, kiedy przemówią dobitnie i zostaną odczute przez najbardziej zatwardziałe i pozbawione wyrzutów serce. Dlatego zważajcie na ich ostrzeżenia teraz, póki mogą być środkiem waszego ratunku.

Wy i ja… jesteśmy zaangażowani w tę uroczystą transakcję Dnia, który opisywałem. Wy i ja albo zostaniemy przemienieni w jednej chwili, w mgnieniu oka; albo marniejąc w grobie, usłyszymy głos Syna Bożego i wyjdziemy, albo na zmartwychwstanie do życia, albo na zmartwychwstanie na potępienie (Jana 5:28-29). I jaki, moi bracia, będzie nasz los? Czy możemy go przewidzieć w tym odstępie czasu? Poddałem to już waszemu badaniu, czy macie jakikolwiek dobry powód, by mieć nadzieję, że będziecie w tej szczęśliwej liczbie, która powstanie do życia? Teraz poddaję to ponownie z tym odpowiednikiem: Czy macie jakikolwiek dowód, by mieć nadzieję, że nie będziecie w tej nędznej, licznej rzeszy, która powstanie na potępienie? Jeśli jest jakiekolwiek zapytanie w zasięgu ludzkiej wiedzy, które wymaga waszych troskliwych myśli, to z pewnością jest to właśnie to.

____________________________________

To, czego dzisiaj potrzeba, to biblijne przedstawienie charakteru Boga – Jego absolutnej suwerenności, Jego niewypowiedzianej świętości, Jego nieugiętej sprawiedliwości, Jego niezmiennej prawdomówności. To, czego dzisiaj potrzeba, to biblijne przedstawienie stanu naturalnego człowieka – jego całkowitej deprawacji, jego duchowej niewrażliwości, jego zakorzenionej wrogości wobec Boga, faktu, że jest on “już potępiony” i że gniew nienawidzącego grzechu Boga ciąży na nim nawet teraz. To, czego dzisiaj potrzeba, to biblijne przedstawienie alarmującego niebezpieczeństwa, w jakim znajdują się grzesznicy – nieopisanie strasznego losu, który ich czeka, faktu, że jeśli podążą tylko trochę dalej swoim obecnym kursem, z całą pewnością poniosą należną zapłatę za swoje nieprawości. To, czego dzisiaj potrzeba, to biblijne przedstawienie natury tej kary, która czeka zgubionych – jej straszności, jej beznadziejności, jej nie do zniesienia, jej nieskończoności.
— A. W. Pink

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *