Czy Jesteś Martwy, Czy Żywy?
Autor: J. C. Ryle
Oryginalny tytuł: Are You Dead or Alive?
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/rdepfg/radical-depravity-pinkarthurw
I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach. — Efezjan 2:1
Czytelniku, spójrz na słowa przed twoimi oczyma i rozważ je dobrze. Przebadaj swoje serce i nie odkładaj tego tekstu bez poważnego rachunku sumienia. Stawiam ci dzisiaj jedno proste pytanie: Czy jesteś wśród żywych, czy wśród umarłych? Wysłuchaj mnie, gdy rozwijam tę sprawę i pokazuję ci, co Bóg powiedział o niej w Piśmie Świętym. Jeśli mówię surowe rzeczy, to nie dlatego, że cię nie kocham. Piszę tak, bo pragnę twojego zbawienia. Najlepszym przyjacielem jest ten, kto mówi ci najwięcej prawdy.
Kim jesteśmy z natury
Po pierwsze, pozwól, że powiem ci, kim wszyscy jesteśmy z natury — jesteśmy MARTWI. Martwy to mocne słowo, ale nie ja je wymyśliłem ani nie jest moim wynalazkiem. Nie ja je wybrałem. Duch Święty nakazał Pawłowi zapisać je o Efezjanach:
I was ożywił, którzy byliście umarli w upadkach i w grzechach. — Efezjan 2:1
Pan Jezus Chrystus użył tego słowa w przypowieści o marnotrawnym synu:
Ten mój syn bowiem był martwy, a znowu żyje, zaginął, a został znaleziony. — Łukasza 15:24
Przeczytasz je także w Drugim Liście do Koryntian:
Miłość Chrystusa bowiem przymusza nas, jako tych, którzy uznaliśmy, że skoro jeden umarł za wszystkich, to wszyscy umarli. — 2 Koryntian 5:14
Czy śmiertelny człowiek może być mądrzejszy od tego, co jest napisane? Czy nie powinienem mówić tylko tego, co znajduję w Biblii — ani mniej, ani więcej?
Martwy to straszliwa idea, której człowiek najbardziej nie chce przyjąć. Nie lubi uznawać całego zasięgu choroby swojej duszy. Zamyka oczy na prawdziwą skalę swojego niebezpieczeństwa. Wielu zgodzi się, bym powiedział, że naturalnie większość ludzi „nie są całkiem tacy, jakimi być powinni — są bezmyślni, są niestali, są beztroscy, są dzicy, nie są wystarczająco poważni”. Ale martwi? O, nie! Nie mogę tego wspomnieć. To posunięcie zbyt daleko. Ta idea jest kamieniem obrazy.
Drogi Czytelniku, to, co nam się podoba w religii, ma bardzo małe znaczenie. Jedyne pytanie brzmi: „Co jest napisane?” Co mówi Pan? Myśli Boże nie są myślami ludzkimi, a słowa Boże nie są słowami ludzkimi. Bóg mówi o każdej żyjącej osobie, która nie jest zdecydowanym chrześcijaninem — czy to wysokiej, czy niskiej, bogatej czy biednej, starej czy młodej — że jest martwa.
Prawda o duchowej śmierci
W tym, jak we wszystkim innym, słowa Boże są słuszne. Nic nie mogłoby być bardziej poprawne, nic bardziej dokładne, nic bardziej wierne, nic bardziej prawdziwe. Zatrzymaj się na chwilę i pozwól, że wyjaśnię ci to. Chodź i zobacz.
Co byś powiedział, gdybyś zobaczył Józefa opłakującego swego ojca Jakuba?
Rzucił się na jego twarz, płakał nad nim i całował go. — Genesis 50:1
Ale nie było odpowiedzi na jego uczucie. Całe to postarzałe oblicze było nieruchome, milczące i bezruchu. Z pewnością zgadłbyś przyczynę. Jakub był martwy.
Co byś pomyślał, gdybyś zobaczył Amalekitę ściągającego królewskie insygnia z Saula na górze Gilboa?
Wziął od niego koronę, która była na jego głowie, i bransoletę, która była na jego ramieniu. — 2 Samuela 1:10
Nie było oporu. Żaden mięsień nie poruszył się w tej dumnej twarzy. Żaden palec nie podniósł się, by mu przeszkodzić. A dlaczego? Saul był martwy.
Co byś pomyślał, gdybyś spotkał syna wdowy w bramie Nain, leżącego na marach, owiniętego w całun, a za nim szła płacząca matka, powoli niesionego w stronę grobu?
W bramie miasta spotkał kondukt pogrzebowy: wynoszono jedynego syna pewnej wdowy. — Łukasza 7:12
Z pewnością wszystko byłoby dla ciebie jasne. Nie potrzebowałoby wyjaśnienia. Młody człowiek był martwy.
To właśnie jest stan każdego człowieka z natury w sprawach duszy. To właśnie jest stan ogromnej większości ludzi wokół nas w rzeczach duchowych. Bóg woła do nich nieustannie przez łaski, przez cierpienia, przez sługów, przez Swoje Słowo — ale oni nie słyszą Jego głosu. Korona i chwała ich istnienia — ten cenny klejnot, ich nieśmiertelna dusza — jest zabierana, grabiona i odbierana, a oni są całkowicie obojętni. Diabeł prowadzi ich dzień po dniu szeroką drogą prowadzącą do zatracenia, a oni pozwalają mu czynić z siebie swoich jeńców bez walki. I dzieje się to wszędzie — wokół ciebie, wśród wszystkich klas, przez całą szerokość i długość kraju. Wiesz o tym w swoim sumieniu, gdy czytasz ten tekst. Musisz być tego świadomy. Nie możesz tego zaprzeczyć. A co więc można powiedzieć bardziej doskonale prawdziwego niż to, co mówi Bóg: wszyscy z natury jesteśmy duchowo martwi?
Tak! Gdy serce człowieka jest zimne i obojętne na religię, gdy jego ręce nigdy nie są używane do pracy Bożej, gdy jego stopy nie znają dróg Bożych, gdy jego język rzadko lub nigdy nie jest używany w modlitwie i uwielbienie, gdy jego uszy są głuche na głos Chrystusa w Ewangelii, gdy jego oczy są ślepe na piękno królestwa niebieskiego, gdy jego umysł jest pełen świata i nie ma miejsca na rzeczy duchowe — gdy te znaki znajdują się u człowieka, słowo Biblii jest właściwym słowem, którego należy użyć, a tym słowem jest martwy.
Konsekwencje duchowej śmierci
Być może nam się to nie podoba. Możemy zamykać oczy zarówno na fakty w świecie, jak i na teksty w Słowie. Ale prawda Boża musi być wypowiedziana, a zatrzymywanie jej przynosi pozytywną szkodę. Prawda musi być mówiona, choćby była potępiająca. Dopóki człowiek nie służy Bogu ciałem, duszą i duchem, nie jest naprawdę żywy. Dopóki stawia pierwsze rzeczy na końcu, a ostatnie na początku, zakopuje swój talent jak sługa nieużyteczny i nie przynosi Panu żadnej czci, dopóty w oczach Bożych jest martwy. Nie wypełnia miejsca w stworzeniu, do którego był przeznaczony. Nie używa swoich mocy i zdolności tak, jak Bóg zamierzył, by były używane.
To jest prawdziwe wyjaśnienie tego, że grzech nie jest odczuwany, kazania nie są wierzono, dobre rady nie są stosowano, Ewangelia nie jest przyjmowana, świat nie jest porzucany, krzyż nie jest brany, własna wola nie jest umartwiania, złe nawyki nie są odkładane, Biblia rzadko czytana, a kolano nigdy nie zgięte na modlitwie. Dlaczego to wszystko jest wszędzie dookoła? Odpowiedź jest prosta. Ludzie są martwi.
To jest prawdziwe wytłumaczenie całego mnóstwa wymówek dotyczących zaniedbywania religii, które tak wielu wypowiada jednomyślnie. Niektórzy nie mają wykształcenia, inni nie mają czasu. Jedni są przytłoczeni sprawami, inni ubóstwem. Jedni mają trudności we własnych rodzinach, inni w swoim zdrowiu. Niektórzy mają szczególne przeszkody w swoim powołaniu, których, jak nam mówią, inni nie mogą zrozumieć; a inni mają szczególne trudności w domu i czekają, aż zostaną usunięte. Ale Bóg ma krótsze słowo w Biblii, które opisuje wszystkich tych ludzi naraz. Mówi, że są martwi.
Wezwanie do samooceny
To jest prawdziwe wyjaśnienie wielu rzeczy, które rozdzierają serce wiernego sługi. Wielu wokół niego w ogóle nie uczęszcza do miejsca kultu. Wielu uczęszcza tak nieregularnie, że jasne jest, iż uważają to za nieważne. Wielu uczęszcza raz w niedzielę, choć równie łatwo mogliby uczęszczać dwa razy. Wielu nigdy nie przychodzi do Stołu Pańskiego — nigdy nie pojawia się na żadnych środkowych środkach łaski. A dlaczego to wszystko? Często, zbyt często, może być tylko jedna odpowiedź o tych ludziach. Są martwi.
Zobacz teraz, drogi Czytelniku, jak wszyscy wyznający chrześcijanie powinni się badać i sprawdzać swój własny stan. Nie tylko na cmentarzach można znaleźć umarłych. Jest ich zbyt wielu wewnątrz naszych kościołów i blisko naszych kazalnic, zbyt wielu na ławkach i zbyt wielu w ławach. Kraj jest jak dolina w wizji Ezechiela — pełna kości, i to bardzo suchych. W każdej parafii są martwe dusze, na każdej ulicy martwe dusze. Prawie nie ma rodziny, w której wszyscy żyją dla Boga. Prawie nie ma domu, w którym nie ma kogoś martwego. O, szukaj i spójrz w domu! Sprawdź samego siebie.
Zobacz także, jak smutny jest stan wszystkich tych, którzy nie przeszli przez żadną duchową zmianę, których serca są wciąż takie same jak w dniu, w którym się urodzili. Jest góra podziału między nimi a niebem. Muszą jeszcze przejść ze śmierci do życia. O, żeby tylko widzieli i znali swoje niebezpieczeństwo! Niestety! Jest to jeden straszny znak śmierci duchowej, że podobnie jak śmierć naturalna, nie jest odczuwana. Kładziemy naszych ukochanych czule i delikatnie w ich wąskich łożach, ale oni nic nie czują z tego, co robimy.
Umarli bowiem nic nie wiedzą. — Koheleta 9:5
I to jest właśnie przypadek martwych dusz.
Troska o zbawienie
Zobacz także, jaki powód mają słudzy do troski o swoje zgromadzenia. Czujemy, że czas jest krótki, a życie niepewne. Wiemy, że śmierć duchowa jest królewską drogą prowadzącą do śmierci wiecznej. Obawiamy się, by ktokolwiek z tych, do których głosimy, nie umarł w swoich grzechach, nieprzygotowany, nieodnowiony, nieskruszony, niezmieniony. O, nie dziw się, że często mówimy mocno i błagamy was gorąco! Nie odważymy się dawać wam pochlebnych tytułów, bawić was drobiazgami, mówić gładkich rzeczy i wołać pokój, pokój, gdy życie i śmierć są na szali i nic mniej. Zaraza jest wśród was. Czujemy, że stoimy między żywymi a martwymi. Musimy i będziemy używać wielkiej jasności mowy.
Jeśli bowiem trąba wyda niepewny dźwięk, któż przygotuje się do boju? — 1 Koryntian 14:8
Droga do duchowego życia
Pozwól, że ci powiem w jaki sposób to ożywienie może się dokonać, jakimi środkami martwa dusza może być uczyniona żywą. Z pewnością, gdybym ci tego nie powiedział, byłoby okrucieństwem pisanie tego, co napisałem. Z pewnością byłoby to prowadzenie cię na pustynię bez chleba i wody. Byłoby to jak zaprowadzenie cię do Morza Czerwonego i kazanie ci przejść przez nie. Byłoby to jak nakazywanie ci robienia cegieł, jak faraonowi, a zarazem odmawianie dostarczenia ci słomy. Byłoby to związanie twoich rąk i nóg, a następnie nakazanie ci prowadzenia dobrej walki i tak biec, aby zdobyć nagrodę! Nie zrobię tego. Z pomocą Bożą przedstawię ci pełne przygotowanie, które zostało uczynione dla martwych dusz. Wysłuchaj mnie jeszcze trochę dłużej, a jeszcze raz pokażę ci, co jest napisane w Piśmie prawdy.
Jedna rzecz jest bardzo jasna: nie możemy sami dokonać tej potężnej zmiany. Nie tkwi to w nas. Nie mamy siły ani mocy, by to zrobić. Możemy zmienić swoje grzechy, ale nie możemy zmienić swoich serc. Możemy przyjąć nową drogę, ale nie nową naturę. Możemy dokonać znacznych reform i zmian. Możemy odłożyć wiele zewnętrznych złych nawyków i rozpocząć wiele zewnętrznych obowiązków. Ale nie możemy stworzyć nowej zasady wewnątrz nas. Nie możemy wywołać czegoś z niczego.
Czy może Etiopczyk zmienić swoją skórę, a lampart swoje plamki? Podobnie i wy nie możecie czynić dobra, którzy przywykliście czynić zło. — Jeremiasza 13:23
Inna rzecz jest równie jasna: żaden człowiek nie może tego zrobić za nas. Słudzy mogą ci głosić i modlić się z tobą, przyjąć cię w chrzcie, dopuścić cię do Stołu Pańskiego i dać ci chleb i wino; ale nie mogą obdarzyć życiem duchowym. Mogą wprowadzić regularność zamiast nieporządku i zewnętrzną przyzwoitość zamiast jawnego grzechu. Ale nie mogą sięgnąć poniżej powierzchni. Nie mogą dosięgnąć twoich serc.
Paweł sadzi, Apollos podlewa, ale Bóg daje wzrost. — 1 Koryntian 3:6
Tylko Bóg może ożywić duszę
Kto zatem może uczynić martwą duszę żywą? Nikt nie może tego zrobić oprócz Boga. Tylko Ten, który tchnął w nozdrza Adama tchnienie życia, może kiedykolwiek uczynić martwego grzesznika żywym chrześcijaninem. Tylko Ten, który stworzył świat z niczego w dniu stworzenia, może uczynić człowieka nowym stworzeniem. Tylko Ten, który powiedział:
Niech będzie światłość. I stała się światłość. — Genesis 1:3
może sprawić, by światłość duchowa zajaśniała w sercu człowieka. Tylko Ten, który uformował człowieka z prochu i dał życie jego ciału, może kiedykolwiek dać życie jego duszy. Jego szczególnym zadaniem jest uczynić to przez Swojego Ducha, a Jego także jest moc.
Czytelniku, chwalebna Ewangelia zawiera przygotowanie zarówno na twoje duchowe, jak i wieczne życie. Martwi muszą przyjść do Chrystusa, a On da im życie, jak również pokój. On jest w stanie uczynić wszystko, czego grzesznicy potrzebują. Oczyszcza ich Swoją krwią. Ożywia ich Swoim Duchem. Pan Jezus jest kompletnym Zbawicielem. Ta potężna, żywa Głowa nie ma martwych członków. Jego lud jest nie tylko usprawiedliwiony i przebaczony, ale ożywiony razem z Nim i uczyniony uczestnikami Jego zmartwychwstania. Z Nim Duch łączy grzesznika i podnosi go przez to zjednoczenie ze śmierci do życia. W Nim grzesznik żyje po uwierzeniu. Źródłem całej jego witalności jest zjednoczenie między Chrystusem a jego duszą, które Duch rozpoczyna i podtrzymuje. Chrystus jest wyznaczonym źródłem całego duchowego życia, a Duch Święty wyznaczonym sprawcą, który przekazuje to życie naszym duszom.
Z „Alive or Dead?” dostępnego w CHAPEL LIBRARY.
J. C. Ryle (1816-1900): Biskup Kościoła Anglikańskiego; urodzony w Macclesfield, hrabstwo Cheshire, Anglia, Wielka Brytania.

