Autorytet Kościoła Lokalnego
Autor: Jean-Marc Berthoud
Oryginalny tytuł: Local Church Authority
Tekst źródłowy: https://www.chapellibrary.org/book/authfg
To w słabości ciała (i przez moc Ducha Świętego) sprawowana jest władza przez tych, których Bóg umieścił w swoim Kościele, aby rządzili. To w tej słabości apostołowie, prorocy, ewangeliści, pasterze i nauczyciele, diakoni, starsi i inni słudzy Boga muszą sprawować posługę, którą powierzył im Duch Święty dla budowania ciała Chrystusa, Kościoła Boga żywego. Dlatego apostoł Paweł, po otrzymaniu od Chrystusa rozkazu, by paść Jego owce, napisał:
„Paście stado Boże, które jest wśród was, doglądając go nie z przymusu, ale dobrowolnie, nie dla brudnego zysku [pieniędzy zdobytych w nieuczciwy sposób], ale z ochotą; Ani nie jak ci, którzy panują nad dziedzictwem Pana, lecz jako wzór dla stada.” (1 Piotra 5:2-3)
Kiedy apostoł Paweł zwracał się do Filipian, a w szczególności do ich duchowych przywódców, napominał ich, aby naśladowali sposób, w jaki Pan Jezus Chrystus sprawował władzę powierzoną Mu przez Jego Ojca w Jego ziemskiej służbie:
„Niech będzie w was takie nastawienie umysłu, jakie też było w Chrystusie Jezusie; Który, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; Lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobny do ludzi.” (Filipian 2:5-7)
To napomnienie było echem słów samego Jezusa, który powiedział do swoich uczniów: „Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi, czy ten, kto usługuje? Czy nie ten, kto siedzi? Ale ja jestem wśród was jako ten, kto usługuje” (Łk 22:27).
Widzimy zatem, że prawdziwy pasterz nie postępuje wobec stada powierzonego mu przez Wielkiego Pasterza owiec tak jak władza cywilna: przez przymus, przez dominację naznaczoną siłą. (Musimy pamiętać, że fizyczna siła miecza sprawowana przez urzędnika jest całkowicie uprawniona, gdy jest stosowana we właściwym porządku – to znaczy oczywiście, jeśli pozostaje pod jarzmem Prawa Bożego). Nie, sługa Boży działa jako ukrzyżowany z Jezusem Chrystusem, w całkowitej słabości, przez moc Ducha Świętego – moc zaiste boską, ale nie taką, która gwałtownie przymusza lub zmusza ludzi. Prawdziwy sługa Boży musi nieustannie pamiętać o słowach proroka Zachariasza, żyjąc i objawiając prawdziwe znaczenie swojej posługi:
„Nie wojskiem ani siłą [zostanie to dzieło wykonane], lecz moim Duchem, mówi PAN zastępów.” (Zachariasza 4:6)
Dlatego im słabsza jest władza prawdziwych duchowych przywódców (po ludzku mówiąc), tym bardziej wierzący muszą być poddani tej władzy i pokornie jej posłuszni. Tak więc apostoł Paweł, świadomy, że sprawowanie jego posługi miało odbywać się w ludzkiej słabości, powiedział: „Tak więc śmierć działa w nas, a życie w was” (2 Kor 4:12).
W pełni przekonany, że jedyną postawą wierną nauczaniu Chrystusa jest postawa ukrzyżowania, apostoł napomina wierzących w ten sposób:
„Bądźcie posłuszni waszym przełożonym i ulegajcie im. Czuwają bowiem nad waszymi duszami jako ci, którzy muszą zdać z tego sprawę, aby robili to z radością, a nie ze wzdychaniem, bo to nie byłoby dla was korzystne.” (Hebrajczyków 13:17)
Ta moc jest tym potężniejsza, będąc mocą, którą Ojciec dał Synowi, działającą przez Trzecią Osobę Trójcy, Ducha Świętego, gdy pracuje On w słabości ludzi wybranych przez Boga do tego zadania. Im mniej ta posługa posiada ludzkiej mocy, im mniej posiada siły „politycznej”, tym bardziej niemądre jest dla chrześcijan umieszczonych pod jej autorytetem, aby byli jej nieposłuszni. Kościół bowiem przechowuje w naczyniach glinianych moc Chrystusa do otwierania lub zamykania drzwi Królestwa Bożego, a nawet do wydawania zatwardziałych buntowników szatanowi.
Ale konieczne jest również jasne stwierdzenie: to posłuszeństwo chrześcijan wobec autorytetu Kościoła musi być zawsze utrzymywane zgodnie z analogią wiary. To znaczy, posłuszeństwo dzieci Bożych wobec władzy, którą Chrystus umieścił w swoim Kościele, nigdy nie może być ślepym, bezwarunkowym, czysto mechanicznym posłuszeństwem. Tak jak pasterze muszą czuwać nad stadem, aby owce chodziły w posłuszeństwie prawdzie, tak też członkowie duchowej wspólnoty muszą czuwać nad pasterzami, których Bóg nad nimi postawił, aby upewnić się, że ci przywódcy Kościoła również poddają się nakazom Pisma. Członkowie Kościoła muszą czuwać nad swoimi pasterzami tak, jak żydowscy słuchacze Pawła w mieście Berea:
„Przyjęli oni słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają.” (Dzieje 17:11)
Nie jesteśmy zobowiązani do posłuszeństwa nakazom kościelnym sprzecznym z nakazami Bożego pisemnego objawienia. Biblia bowiem nie wymaga od nas poddawania się ludzkim tradycjom kościołów, lecz Słowu prawdy, Pismu Świętemu, które jest prawdziwą tradycją apostołów.
Czy sprawowanie władzy w kościele lokalnym jest monarchiczne, arystokratyczne czy demokratyczne? Według Pisma Świętego sprawowanie władzy w Kościele jest monarchiczne, arystokratyczne i demokratyczne jednocześnie.
Jest monarchiczne, ponieważ jedyną głową Kościoła (posiadającą nad nim absolutnie suwerenną władzę) jest sam Jezus Chrystus, Bóg Syn, który stał się człowiekiem. W ten sposób musimy najpierw potwierdzić, że Kościół jest instytucją o charakterze teocentrycznym (skupionym na Bogu), teonomicznym (skupionym na Prawie Bożym) i teokratycznym (rządzonym przez Boga), a prerogatywa, która rządzi Kościołem, jest prerogatywą Boga, samym Słowem Bożym. Życie Kościoła jest niczym innym jak posłuszeństwem wierzących, przez wiarę i moc daną im przez Ducha Świętego, wszystkim rozkazom ich Głowy i Wodza, ich Króla Jezusa Chrystusa, które to rozkazy zawarte są w Biblii.
Ale musimy natychmiast dodać, że ziemski rząd Kościoła ma charakter arystokratyczny lub hierarchiczny, ponieważ Głowa Kościoła, Jezus Chrystus, wyznacza ludzi specjalnie wybranych i wyszkolonych przez Niego, którym przekazał swoją władzę rządzenia Jego domem zgodnie z przykazaniami zawartymi w tym wyraźnym celu w Słowie Bożym. Słudzy Boga w Kościele nie są więc w żaden sposób ustanawiani przez wybory powszechne, przez demokratyczne głosowanie wszystkich wierzących, lecz przez samego Boga.
„A Bóg ustanowił niektórych w kościele najpierw jako apostołów, potem proroków, po trzecie nauczycieli.” (1 Kor 12:28)
„I dziękuję temu, który mnie umocnił, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za wiernego, przeznaczając do posługi.” (1 Tym 1:12)
„Paweł, apostoł nie od ludzi ani przez człowieka, ale przez Jezusa Chrystusa i Boga Ojca.” (Gal 1:1)
Ci słudzy, ci pracownicy Boży, są wybierani przez Boga spośród „wiernych”, „dojrzałych ludzi” Kościoła i mają za zadanie rządzić nim w taki sposób, aby to sam Pan Jezus Chrystus budował go przez swojego Ducha. Są oni ustanowieni przez Boga, a nie przez chrześcijański „lud”, który co najwyżej jedynie rozpoznaje ich powołanie i potwierdza ich na urzędzie. Nic nie jest bardziej sprzeczne z Pismem niż przekonanie, że Kościół powinien być rządzony opiniami i decyzjami większości swoich członków (jak to ma miejsce w każdym liberalnym społeczeństwie demokratycznym) – to znaczy niezależnie lub „wolno” od ograniczeń i limitów Prawa Bożego.
Ale musimy jednocześnie dodać, że Kościół jest również społecznością o charakterze demokratycznym, społecznością ludzi zdolnych do wzajemnego budowania, wspólnotą, w której wszyscy są pełnoprawnymi członkami ciała Jezusa Chrystusa. Paweł pisze do chrześcijan w Rzymie, że pragnie ich zobaczyć, aby udzielić im jakiegoś daru duchowego dla ich wzmocnienia (Rzym 1:11). Taka troska o czynienie dobra chrześcijańskiemu ludowi miasta Rzymu była słuszna i uzasadniona. Ten bowiem, którego Jezus Chrystus ustanowił apostołem narodów, otrzymał od Boga moc wzmacniania wierzących i przekazywania im łask, których Bóg uznałby za stosowne im udzielić. Ale Paweł poprawia się, gdyż zdaje sobie sprawę, że ci wierzący mogą być również użyci przez Boga dla jego własnego wzmocnienia. Dlatego natychmiast dodaje: „To znaczy, abyśmy się wspólnie pocieszyli obopólną wiarą, waszą i moją” (Rzym 1:12).
Ta wiara ludu Bożego, pisze Piotr, jest wiarą równie cenną i wartościową jak jego własna (2 Piotra 1:1). To z tej komunii wszystkich w jednym ciele, gdzie każda osoba ma swoje własne miejsce, istnieje demokracja w Kościele zgodnie z Pismem.
W Chrystusie, przez Ducha Świętego, w tej wspólnocie, która jest ciałem Chrystusa, tym niebiańskim Jeruzalem, w którym już żyjemy przez wiarę, wszyscy członkowie są użyteczni, wszyscy mają swoje miejsce i nikt nie powinien być pogardzany, odsuwany na bok ani ignorowany.
„Wszyscy bowiem jesteście synami Bożymi przez wiarę w Chrystusa Jezusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyodzialiście się w Chrystusa. Nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety; wszyscy bowiem jesteście jednością w Chrystusie Jezusie.” (Gal 3:26-28; patrz także Kol 3:11; 1 Kor 12:13).
Wszyscy jesteśmy prorokami, kapłanami i królami w Jezusie Chrystusie. Duch Święty, który tchnie tam, gdzie chce, działa bez różnicy wśród ludzi zarówno przez najskromniejszych członków ciała Chrystusa, jak i przez tych, których Bóg ustanowił pasterzami i nauczycielami w swoim Kościele. Jeśli słudzy Jezusa Chrystusa muszą pracować w nauczaniu i budowaniu Kościoła Bożego, wierzący również mają do odegrania niezbędną rolę, muszą bowiem upewnić się, że nauczanie, budowanie i rządzenie Kościołem odbywa się według miary wiary (Rzym 12:6) w jednej prawdzie, zgodnie z depozytem przekazanym raz na zawsze świętym w Piśmie Świętym… W czasach, gdy „nauczyciele” Kościoła są zbyt często jedynie fałszywymi nauczycielami głoszącymi fałszywą i szkodliwą doktrynę, Bóg często używa wiary najskromniejszego wierzącego, aby utrzymać swój Kościół przy życiu i bronić go przed błędem – kłamstwami diabła.
Dyscyplina wewnątrz Kościoła: Sprawowanie tej władzy w Kościele poprzez konsystorski autorytet starszych może prowadzić do aktów dyscypliny, których kulminacją jest wykluczenie zatwardziałego grzesznika ze społeczności chrześcijan w nadziei, że ta duchowa i społeczna izolacja doprowadzi go do refleksji, zakwestionowania siebie i pokuty. Władza Kościoła nie może wykraczać poza wykluczenie tych, którzy poprzez swoje czyny lub nauczanie porzucają regułę wiary i działają na rzecz zniszczenia wspólnoty chrześcijańskiej. Pismo Święte jasno naucza, że po różnych ostrzeżeniach udzielonych bratu, który wyznaje błąd lub zachowuje się w sposób sprzeczny z nauczaniem apostołów, jeśli trwa on w swoim błędzie lub złym zachowaniu, wierzący tworzący Kościół muszą bezwzględnie odseparować się od niego. W rzeczywistości to niewierny, wyznający chrześcijanin, poprzez trwanie w swoich błędach, sam zrywa więź wspólnoty. Kościół jedynie to rozpoznaje i działa w konsekwencji. Ta separacja od niewiernej owcy jest znakiem Bożej dezaprobaty dla osoby, która wyznając bycie chrześcijaninem, trwa w grzechu; ma ona na celu ochronę stada przed jakąkolwiek zarazą, a ostatecznie dążenie, w miarę możliwości, do pokuty i ewentualnego przywrócenia niezdyscyplinowanego brata. Separacja, izolacja tego, który jest w ten sposób opuszczony przez wszystkich, powinna doprowadzić go do pokuty, zadośćuczynienia i reintegracji z ludem Bożym…
Musimy stanowczo wykluczyć zatwardziałego grzesznika lub heretyka z samego łona Kościoła Bożego. Jednakże karząca władza Kościoła nie może posunąć się dalej. Prosić władzę cywilną o pozbawienie tej owcy życia, wolności lub mienia z powodu herezji lub trwałej niemoralności to w rzeczywistości uzurpować miejsce Chrystusa i przypisywać sobie dzisiaj autorytet sądu ostatecznego, przywilej, który należy wyłącznie do Boga. Jasne jest, że ta dyscyplina kościelna nie może również niszczyć stworzonych więzi rodzinnych.
To właśnie tę władzę dyscyplinarną w Kościele sprawował Chrystus, gdy wypędził sprzedawców i wekslarzy ze świątyni.
Jean-Marc Berthoud: Szwajcarski reformowany autor baptystyczny i redaktor; urodzony w 1939 roku w Południowej Afryce.
Nie możemy, nie oddając się w ręce omylnych ludzi, udawać, że jesteśmy winni bezwarunkowe posłuszeństwo sługom Bożym w Jego Kościele. Tradycja ludzi, ludzkie przepisy i ludzkie struktury to jedna rzecz, a rozporządzenie Boga wyrażone w Jego nieomylnym Słowie to druga. Musimy oceniać nasze tradycje, przepisy oraz nasze struktury kościołów i dzieł wyłącznie w świetle Pisma Świętego. Jednak nie możemy pozwolić, aby nasze indywidualne badanie prawdy biblijnej stało się pretekstem do odrzucenia autorytetu sług Kościoła i tym samym próbą życia według dyktatu ciała.
— Jean-Marc Berthoud
